Spin doktorzy PO mają twardy orzech go zgryzienia. Marketingiem politycznym PiS-u zajęli się, na nieszczęście PO, kompetentni i kreatywni ludzie. Świadczy o tym nowy spot.
Nowy spot PiS-u bazuje na cytatach ze spotu PO z 2007 roku. Sztabowcy PiS-u trzymają się pomysłu rozliczania PO z obietnic sprzed dwóch lat. Jak należało się jednak spodziewać, wola wykorzystania spotu konkurentów w całości była jedynie prowokacją PiS-u.
Twórcy spotu postanowili odwołać się do dwóch niebywale silnych psychologicznych mechanizmów sztuki perswadowania.
1. Argument z przykładu. W spocie narratorką jest konkretna kobieta, która mówi o sobie i swoich doświadczeniach w kontekście obietnic wyborczych Tuska z 2007 roku. Na ekranie pojawiają się obrazy ze sławetnego spotu, podmieniono jedynie dźwięk.
Kobieta wspomina, że "dwa lata temu całą paczką zagłosowała na PO", bo uwierzyła w obietnice Tuska dotyczące dobrych zarobków: - Przyjaciele byli dumni, że to ja pomogłam wygrać Platformie. Szybko zaczęliśmy wątpić w obietnice premiera. - Ta wypowiedź połączona jest jednak z obrazem narratorki mówiącej dziś i wspominającej niedaleką przeszłość. Wówczas zaczyna się prezentacja czarnego, aktualnego obrazu rzeczywistości.
Czarodzieje marketingu PIS-u oparli wizję kontrastu między optymizmem (obietnic) i pesymizmem (wynikającym z ich niespełnienia), na bazie doświadczeń konkretnej bohaterki. Oczywiście wszystkiemu winien jest Tusk: podrożało - Tusk podniósł ceny, droższe kredyty - Tusk podniósł koszty kredytowania, zwolniono dwie osoby - Tusk do tego doprowadził, unieszkodliwienie strajkujących związkowców - Tusk wydał rozkaz.
Tego rodzaju absurdy przemieszane są z faktycznym, "dziełem" Tuska: zbyt częstym graniem w piłkę. Wizję jego rządów uzupełniono obrazkami premiera w peruwiańskiej czapce, podbijającego piłkę, lub mówiącego: - Jak coś jest niemożliwe to jest niemożliwe.
2. Głos "nawróconego poganina". Drugi zastosowany przez spin doktorów PiS-u zabieg wzmacnia jedynie siłę perswazyjnego oddziaływania spotu. Narratorką, zaświadczającą o nędzy rządów Tuska okazuje się aktorka, która wystąpiła dwa lata temu w spocie namawiającym do głosowania na PO. Z punktu widzenia wyborcy nie jest ważne, że jest to osoba wynajęta do odgrywania ról. Przeciętny widz może więc odnieść wrażenie, że ta pani to niegdysiejsza ortodoksyjna wyznawczyni PO a obecnie, zniechęcona do tej partii - zwolenniczka PiS-u. A to daje do myślenia.
Żaden głos nie jest w polityce cenniejszy, niż głos przechrzty - kogoś kto zmienił drużynę. Dlatego wszystkie partie gloryfikują polityków, których przejęły. Nie inaczej w przypadku anonimowych wyborców. Jeżeli na ekranie widać ewolucję światopoglądową od PO do PiS-u, wyborcy zaczynają się zastanawiać nad argumentacją narratorki. A ta została opracowana wedle prostego, ale niezawodnego schematu wytykania niespełnionych obietnic.
Podsumowując, powstał dobry produkt marketingowy, łagodny w tonie, podszyty spokojnym głosem kobiety, bez jadu, bez sarkazmu, a jednocześnie kategoryczny i czytelny. PiS konsekwentnie omija problematykę wyborów do PE, stara się natomiast oczernić PO. Ostatnio z użyciem coraz lepszych narzędzi.
Rafał Garpiel
* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem komunikacji interpersonalnej, specjalistą w dziedzinie retoryki i erystyki.













![Dla wątpiących w ambicje polityczne Olechowskiego [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/9/7390/z7390649M.jpg)










