Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
I żeby nie było niczego.
Od Jarosława Kaczyńskiego słyszeliśmy już wiele - o internautach, o "innych szatanach", o tych, którzy stali tam, gdzie ZOMO, o tych, którzy reprezentują powstańców i resztę świata itp. itd. Wypowiedź prezesa z ostatniego tygodnia też przejdzie do historii: zaprezentował w niej swój punkt widzenia na profesjonalizm w dyplomacji.
- Jest pytanie: po co zaproszono tu pana Putina? Żeby załatwić kilka spraw? Czy to się musiało stać 1 września?! Nie ma racjonalnej odpowiedzi na to pytanie! - grzmiał Jarosław Kaczyński. - Zaproszenie premiera Rosji to dowód, że polska polityka jest na najniższym poziomie. To pytanie o profesjonalizm premiera - powiedział.
Słowem, profesjonalnym dyplomatą jest ten, który nie zaprasza, nie rozmawia, nie "załatwia spraw", a nawet chyba - ba! - nie utrzymuje kontaktów.
Słowa prezesa zaraz podchwyciła rosyjska gazeta, która nie musiała się nawet za bardzo wysilać, żeby go obśmiać.
Dlaczego Jarosław Kaczyński zareagował tak gwałtownie? Jest wiele wytłumaczeń: można wyjaśniać to poglądami prezesa na relacje polsko-rosyjskie, chęcią przedstawienia sukcesu konkurencji jako porażki czy też jego sposobem prowadzenia dialogu z przeciwnikami w ogóle albo też wszystkim tym po trochu.
My również mamy swoje typy. Dlaczego Kaczyński "tak się zdenerwował? Sojusz prezydenta z premierem, a raczej brata z Donaldem Tuskiem nie był tu chyba bez znaczenia.
W każdym razie to kolejny występ prezesa PiS, który pokazuje, że szkolenia medialne niewiele tu pomogą.
Monika Margraf
Zostań fanem Politbiura na Facebooku i obserwuj nas na Twitterze
Czytaj też:













