poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Który polityk jest Partaczem Roku? Głosuj!
Fot. AG
Czas wybrać Partacza Roku. Proponujemy pięciu kandydatów - któremu przyznać tytuł? Przeczytaj i zagłosuj!
Mimo przegranych wyborów nie zmienił taktyki politycznej i wciąż skupia się na totalnym atakowaniu przeciwników, czasami używając przy tym kłamstw - jak w przypadku Stefana Niesiołowskiego. Nie przyjmuje do wiadomości, że coraz mniej podoba się wyborcom jego wojowniczość i agresywny język, przez co skazuje siebie i PiS na izolację polityczną i niechęć dużej części elektoratu.
Przegrał przy tym wizerunkową wojnę z Tuskiem, czego skutkiem są sondaże, w których często czołowe miejsca zajmuje Tusk, a ostatnie Kaczyński.
W mijającym roku Kaczyński zaszkodził również swojej partii. Po przegranych wyborach nie zdecydował się na żadne zmiany w PiS-ie, w związku z czym jego partia nie potrafi zyskać poparcia, a różnica w sondażach między nią a PO wciąż wynosi ok. 25 proc. PiS nie stworzył nowego programu, który byłby alternatywą dla planów koalicji. Ciągłe rzucanie haseł budowy IV RP na pewno nie przyciągnie nowych zwolenników (w wyborach Polacy pokazali nie tyle, że chcą PO, ale że nie chcą IV RP).
Wszystkich, którzy nie zgadzająi się z taktyką prezesa, są wyrzucani, przez co PiS traci najbardziej kompetentnych posłów (potwierdził to przypadek Dorna). Jednocześnie prezes PiS zaczął promować polityków biernych, ale wiernych, jak Karol Karski czy Marek Suski, którzy nie będą w stanie wyciągnąć partii ze stagnacji.
Pozostaje pod silnym wpływem brata i zawsze popiera pomysły PiS-u (np. w sprawie Traktatu Lizbońskiego), w tym te szkodzące interesowi Polski. Jednocześnie wspólnie z PiS-em blokuje działania rządu, wetując najważniejsze reformy koalicji, nie zważając na konsekwencje i merytoryczną wartość tych ustaw.
Kontynuuje tym samym zgubną taktykę "oblężonej twierdzy", widząc wszędzie tylko wrogów politycznych. Wszystko to skutkuje tym, że Kaczyński postrzegany jest jako prezydent PiS-u, a nie wszystkich Polaków, przez co szanse jego reelekcji coraz bardziej się oddalają (poparcie dla niego spadło o 1/3 w ciągu mijającego roku).
W polityce zagranicznej prezydent wykazał się natomiast brakiem wyobraźni politycznej oraz zbyt mocno ulegał emocjom. Nie zważając na to, że merytorycznie nie ma racji i na negatywne skutki dla wizerunku Polski rozpoczął konflikt z rządem o to, kto ma reprezentować Polskę na szczytach UE.
Jego rusofobia przejawiała się bezwarunkowym popieraniem prezydenta Gruzji, co Saakaszwili skrzętnie wykorzystywał, m.in. po ostrzelaniu konwoju. Zaszkodziło to wiarygodności Kaczyńskiego i Polski na arenie międzynarodowej.
Prezydent wciąż popełnia mniejsze lub większe wpadki medialne - Borubar, Perejro. Jego współpracownicy nie są w stanie ustrzec go przed tego typu zdarzeniami, gdyż Kaczyński dobierał ich kierując się osobistymi odczuciami, a nie ich kompetencjami. Przez to Kancelaria Prezydenta stała się polem walki o względy Kaczyńskiego, co źle wpływało na jej pracę.
Prezydent nie przestał się również obrażać, co nie powinno się zdarzać głowie państwa. Wywołuje to konflikty z koalicją rządową - jak to miało miejsce np. w przypadku szefa prezydenckiej ochrony - oraz negatywnie wpływa na jego wizerunek.
Zamiast skupić się na walce z biurokracją w komisji Przyjazne Państwo, wolał cały rok atakować prezydenta. Zawsze ostro, a czasem wręcz obraźliwie, przez co zamiast reformatorem walczącym o sprawniejszą Polskę stał się politycznym klaunem, którego nikt nie traktuje poważnie, a coraz mniej polityków toleruje.
Palikot stracił już być może bardzo rzadką szansę: choć nie miał politycznego doświadczenia, dano mu ważną, pokazową komisję - mógł zrobić z tego nie tylko użytek społeczny, ale i rozpocząć błyskotliwą karierę polityka-specjalisty. Po wybrykach ze sztucznym penisem, krukiem, nużących już prztykach wobec prezydenta, Palikot przepadł w oczach wyborców jako "poważny człowiek" i zaklasyfikował się raczej na zawsze do "politycznego zoo".
Swoim działaniem szkodzi też Platformie, gdyż jego partia wygrała wybory dzięki temu, że nie używała w debacie politycznej agresywnej retoryki PiS-u, a ją właśnie stosuje Palikot.
Do tej pory za swoje wypowiedzi pod adresem Lecha Kaczyńskiego nie został ukarany, co wskazuje, że działa, jeśli nie na zlecenie, to z pełną aprobatą władz Platformy. Działania te mogą jednak się w przyszłości obrócić przeciwko nim.
Pełnomocnik premiera ds. zwalczania nieprawidłowości w instytucjach publicznych w swoimi działaniami ośmieszyła siebie, a przez to i rząd. Ani skutecznie nie zwalczyła kumoterstwa i nepotyzmu, ani nawet nie zapobiega szerzeniu się ich w instytucjach rządowych. Nie spełniła swoich obietnic dotyczących wyjaśnienia nieprawidłowości zaistniałych w czasie rządów PiS-u. Jej raporty na ten temat nie odkryły żadnych większych nadużyć. Jej przeciwnicy słusznie zarzucają jej, że tak naprawdę niewiele robi.
Pitera powoli traci nimb wojowniczki walczącej z korupcją, a zyskuję miano niekompetentnego urzędnika lubiącego używać ostrego języka. Ponadto swoimi agresywnymi wypowiedziami sprowokowała konflikt z Eugeniuszem Kłopotkiem, który nadszarpnął zaufanie między koalicjantami.
W resorcie Sawickiego dochodziło do częstych przypadków nepotyzmu i kumoterstwa. Sawicki korzystając z cichego przyzwolenie najważniejszych decydentów PSL-u akceptował te naganne praktyki. Wpływało to negatywnie na wizerunek rządów koalicji i dawało opozycji argumenty do krytyki rządu. Zwłaszcza PiS-owi, który zbudował swoją potęgę na hasłach walki z korupcją.
Projekty ustaw, które zaproponował Sawicki były często krytykowane. Reformy KRUS-u, którą przygotował, okazała się wielkim niewypałem i nic nie zmieniała w funkcjonowaniu tej instytucji. Projekt ustawy o obrocie ziemią - korzystny tylko dla elektoratu ludowców - uderza w najzamożniejszych rolników i może przyczynić się do upadku najwartościowszych gospodarstw rolnych i zwiększeniu bezrobocia na wsi. Sawicki swoją pracą w ministerstwie pokazuje, że dba bardziej o interes PSL-u niż polskiego rolnictwa.
prot, mar



















