Młodzi gniewni robią filmy.
- Postanowiliśmy w formie lżejszej, humorystycznej przedstawić to, co się ostatnio wokół nas działo - tłumaczy Mariusz Błaszczak wzmożoną filmową aktywność PiS-u. Powstały już kreskówki o Grasiu-dozorcy, o agentach-założycielach PO oraz o Waltzu (walcu?) miażdżącym KDT.
O spotomanii PiS pisaliśmy już kilkakrotnie. Za ostatnimi filmami nie stoją jednak tak jak do tej pory spin doktorzy, lecz młodzi i ambitni sympatycy PiS-u. - Ostatnie filmy rysunkowe to praca zbiorowa pracowników naszego klubu parlamentarnego - zapewnia nas Błaszczak. Nie chce jednak nikogo imiennie wyróżniać... Nie zaprzecza jednak, że za najnowszymi spotami stoją także członkowie młodzieżówki.
Nie od dziś wiadomo, że wto młodzi posłowie: Mariusz Kamiński i Adam Hofman (m.in. pomysłodawca strony POrazkaroku.pl) najlepiej w PiS-ie rozumieją internet. Za promocję partii w Sieci odpowiadają m.in. członkowie Forum Młodych PiS, ale także zwykli sympatycy partii Jarosława Kaczyńskiego, którzy pracują na partyjnych etatach.
Za kampanię wizerunkową PiS-u z początku roku odpowiadał Adam Bielan. Cykl filmów z "aniołkami prezesa" został wyjątkowo dobrze przyjęty przez krytyków, którzy zwracali uwagę na zmianę formy i nowoczesność przekazu. Telewizyjna kampania kosztowała jednak sporo - specjaliści oszacowali ją nawet na 7 mln zł. Dużo słabiej wypadła kampania reklamowa w wyborach do europarlamentu - była zbyt sztampowa.
Z kolei ostatnie filmiki... Jak wypadły - każdy widzi. Ale przynajmniej też trochę kosztowały - według wyliczeń SLD, za spoty zapłaciliśmy 64 tysiące - czytaj. To nieprawda - zaprzecza Mariusz Błaszczak. - Koszt produkcji tych trzech spotów to 6 tysięcy 39 złotych - twierdzi.
Virale o oczywista oczywistość
- PiS próbuje grać na emocjach i kupić w ten sposób elektorat rozczarowany PO. Tak naprawdę spoty te trafiają jedynie do twardego elektoratu PiS-u, który na pewno ma z nich wiele radości - pisał w maju w Politbiurze Rafał Garpiel z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Plusem spotów PiS jest szybkie reagowanie na bieżące sprawy polityczne (w PO potrafi to tylko Palikot), minusem - nachalna propaganda. Choć w tym ostatnim filmowa twórczość PiS właściwie nie różni się niczym od innych partii.
W internecie najlepiej sprzedają się tzw. virale, których istotą jest oryginalna forma i przekaz. Produkcje PiS, także te ostatnie, rażą swoją dosłownością i tendencyjnym przekazem. Doskonałym przykładem politycznego virala jest "Wassup" z kampanii Baracka Obamy (przerobiono kultową reklamę Budweisera sprzed ośmiu lat).
Liczymy, że i w Polsce doczekamy się kiedyś czegoś podobnego.
zsz




















