Fot. Sławomir Kamiński / AG
Środowy wywiad Moniki Olejnik z Nelli Rokitą zaskoczył wszystkich, nie wyłączając Olejnik. Niewątpliwie najbardziej zaskoczył jednak ginekologów.
Nelli Rokita postanowiła przedstawić własną interpretację uwarunkowań bezpłodności zaraz po tym, jak nazwała politykę Tuska względem ustawy medialnej pajacowaniem. A pajacowanie miało się dopiero zacząć. I potrwać około 20 minut.
Zaczęło się dość niewinnie. Rokita stwierdziła jedynie, że "te badania są ryzykowne dla kobiet", mając zapewne na myśli badania związane z in vitro. Wkrótce jednak rozkręciła się i stwierdziła, że beneficjentkami in vitro są kobiety, które decydowały się dotychczas na aborcję. Zmieniły jednak zdanie i zechciały mieć dzieci. Gdy Olejnik, nie dowierzając w to, co słyszy, starała się upewnić, czy dobrze zrozumiała: - W jakiś sposób można zrobić takie badanie i na pewno wyjdzie, że właśnie ta prawda leży po mojej stronie.
Na tym jednak nie koniec. Gdy Olejnik, nieopatrznie nazwała bezpłodność chorobą, Rokita stanowczo zaoponowała stwierdzając: - Pani redaktor, bezpłodność nie jest chorobą. To jest wymysł najnowszych naukowców, że bezpłodność jest chorobą.
Skoro Olejnik, Polska i świat poznali nowe ujęcie zjawiska bezpłodności, Rokita kontynuowała, stwierdzając jakie są prawdziwe tegoż przyczyny: - To człowiek jest zdrowy, tylko może tryb życia, jakieś warunki życia. Nie każda kobieta jest stworzona może, tak jak mówią feministki, mieć to dziecko.
Po chwili jednak albo zmieniła zdanie, albo uznała, że poszła za daleko: - Przepraszam Pani redaktor! Bezpłodność jest chorobą, in vitro nie jest chorobą, żeby leczyć.
Rokita dysponuje, jak się okazuje, także receptą na leczenie, przepraszam - niwelowanie niepłodności: - Bezpłodność jako taka wynika z faktu problemów psychicznych. Bo czasami może wystarczy w takiej rodzinie odprężyć się, pojechać na jakiś urlop, mieć ze sobą kontakt, pogadać porozmawiać.
Posłanka zna ponadto tajemnice uwarunkowań męskiej bezpłodności: - Szczerze powiem, Pani redaktor, że mają zły stosunek do rodziny, do rodziny tej klasycznej, tradycyjnej. Nie mają czasu, w stresie są, w pogoni za pieniędzmi.
Zmierzyła się także z definicją normy w rodzinie, stwierdzając: - Ja uważam że i Pani, i ja nie mamy normalnej rodziny, jak mamy jedno dziecko i w dodatku na pewno rozpieszczone.
Nic nie dały zapewnienia Olejnik, że czuje się, mimo wszystko, normalnie. Rokita pozostała przy swoim stanowisku stwierdzając: - Mnie się wydaje że my nie jesteśmy do końca normalną rodziną.
Wczorajsza "Kropka nad i" z Nelli Rokitą w roli głównej potwierdza aktualność pytania o kompetencje i... nie tylko kompetencje niektórych parlamentarzystów.
Rafał Garpiel
* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem i doradcą ds. komunikacji międzyludzkiej.








![Dla wątpiących w ambicje polityczne Olechowskiego [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/9/7390/z7390649M.jpg)










