poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
"Kaczyński powiedział Lipcowi, że ktoś na niego sypie"
Fot. Wojciech Olkuonik / AG
Jarosław Kaczyński stanie przed komisją śledczą ds. nacisków na służby specjalne? To już prawie pewne: dziś w zeznaniach Tomasza Lipca pojawił się ważny argument. Lipiec zeznał, że Kaczyński ujawnił mu informacje ze śledztwa ws. COS.
- Jarosław Kaczyński powiedział Lipcowi, że jeden z zatrzymanych dyrektorów Centralnego Ośrodka Sportu sypie na jego niekorzyść. Były ministra sportu zeznał tak przed komisją - wyjaśnia w rozmowie z Politbiurem Krzysztof Matyjaszczyk z Lewicy, członek komisji ds. nacisków. Poseł chce aby komisja przesłuchała byłego premiera w tej sprawie.
Tomasz Lipiec, były minister sportu w rządzie PiS, we wtorek i środę był przesłuchiwany przez komisję. Przyznał, że dwukrotnie rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim na temat zatrzymań w Centralnym Ośrodku Sportu.
- Za pierwszym razem, zaraz po aresztowaniu dyrektorów COS, Kaczyński sugerował Lipcowi, żeby pozostał na stanowisku ministra sportu, bo nie widzi powodów do składania dymisji. Natomiast na drugim spotkaniu już ostro domagał się od Lipca rezygnacji argumentując to informacjami pozyskanymi z toczącego się śledztwa ws. COS - relacjonuje zeznania Tomasza Lipca przed komisją Matyjaszczyk.
Jego zdaniem, prezes PiS popełnił przestępstwo. Podobnie uważa większość posłów z komisji. - Po zasięgnięciu opinii ekspertów złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o ujawnieniu tajemnicy śledztwa - mówi dla Politbiura Sebastian Karpiniuk z PO.
Krzysztof Matyjaszczyk złożył też wniosek o przesłuchanie byłego premiera przed komisją ds. nacisków. Wniosek najpewniej zostanie przyjęty. - Jeżeli w międzyczasie nie zostaną ujawnione jakieś fakty, które podważałyby zeznania Lipca, poprzemy wniosek i poprosimy pana Kaczyńskiego o wyjaśnienia - zapewnia Karpiniuk. PiS nie mógłby wtedy zablokować wniosku, bo ma w siedmioosobowej komisji tylko dwóch członków.
Matyjaszczyk zachowanie Jarosława Kaczynskiego porównuje do tzw. afery starachowickiej. - Zarówno w tamtej sprawie, jak i w przypadku rozmów byłego premiera z ministrem sportu informacje krążyły pomiędzy osobami nie uprawnionymi do tego - mówi.
Mikołaj Tocki
Czytaj też:
Lipiec: Akcja CBA była niezwykle dziwna
Zemke: J.Kaczyński, Ziobro, Wassermann przed komisję ws. Blidy













