Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Nie pomogły tłumaczenia posłów, że chcą odpocząć od pracy w parlamencie. Janusz Palikot uznał, że są tak ważne sprawy do omówienia, że wszyscy członkowie jego komisji Przyjazne Państwo muszą stawić się w środę obowiązkowo na niemal pięciogodzinnym posiedzeniu w Warszawie
Termin posiedzenia był podobno wcześniej uzgadniany ze wszystkimi członkami komisji. Tak w każdym razie twierdzi Janusz Palikot. Ale Krzysztof Jurgiel z PiS, który zasiada w komisji Palikota, twierdzi, że jest ono dla niego zaskoczeniem.
- Nikt tego ze mną nie uzgadniał - oburza się i dodaje, że obrady komisji komplikują mu jego sprawy. - Nie widzę potrzeby jej zwoływania w czasie sejmowej przerwy - mówi. Czy więc się pojawi na komisji? Twierdzi, że tak. Bo musi.
Inni posłowie wyrażają więcej zrozumienia.
- To tylko jeden dzień, a praca komisji rzeczywiście jest ważna - twierdzi Hanna Zdanowska z PO. A Wiesław Woda z PSL mówi wręcz o "poselskim obowiązku". - Nie po to zasiadam w Sejmie, żeby np. w sierpniu nie pracować - zauważa.
Palikot ma jednak też dobrą wiadomość dla członków swojej komisji. Zapewnia, że to jedyne posiedzenie w wakacje. Kolejne odbędzie się dopiero we wrześniu.
Łukasz Antkiewicz, dziennik "Metro"
Czytaj też:
Przyjazne Państwo: 100 dni, 100 posiedzeń, 5 projektów













