Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Złooo, złoooooo... Nie po raz pierwszy Radosław Sikorski proponuje zburzenie Pałacu Kultury. Pomysł nie jest nowy, ale argumentacja - co najmniej osobliwa.
Podobnie jak dla kilku PiS-owskich polityków, tak i dla Sikorskiego nie jest problemem, że mówimy o budynku, który od dwóch lat figuruje w rejestrze zabytków. Liczy się symbolika. Tak jak sam budynek traktuje, nie bez racji, jako symbol stalinowskiej władzy nad Polską, tak jego zburzenie sprawiłoby mu najwyraźniej osobistą radość.
Byłoby bowiem aktem symbolicznego zakończenia ery radzieckiej dominacji nad Polską, " taki moment katharsis: - To, co patriotyczna ludność zrobiła po odzyskaniu niepodległości 91 lat temu: zburzyła cerkiew na dzisiejszym placu Piłsudskiego.
Sikorski żałuje najwyraźniej i ma do tego prawo, że budynek nie został zmieciony z powierzchni ziemi z pomocą żywiołowych działań mieszkańców Warszawy już w roku 1989.
Przyrównuje go przy tej okazji do cerkwi zburzonej właśnie w ramach aktu symbolicznego przypieczętowania wyzwolenia. Pomijając dość poważny, bo dwudziestoletni poślizg czasowy tego pomysłu, interesująca wydaje się także uzupełniająca argumentacja Sikorskiego: - To jest bardzo nieekologiczny budynek, który marnuje też energię. Uważam że tam lepszy byłby park z trawką ze stawem, gdzie warszawiacy mogliby chodzić na pikniki.
Pomysły Sikorskiego wydają się całkowicie wyabstrahowane od status quo. Minister (zaznaczmy: nie infrastruktury) nie zważa na ramy czasowe, na status budynku ani na jego funkcje pełnione. Wie jedynie, że budynek ów mu osobiście nie pasuje.
Całe szczęście, że Radosław Sikorski nie odpowiada w tym przypadku za decyzje. Aż strach pomyśleć, jak wiele budynków mogłoby ulec wyburzeniu ze względu na przypisany im ciężar symbolicznego znaczenia. Idąc tokiem rozumowania Sikorskiego, należałoby między innymi wyburzyć większą część krakowskiej dzielnicy Podgórze, bo to symbol austro-węgierskiej dominacji, a także liczne zabytkowe forty - z tego samego powodu.
Tym bardziej zagrożone były wszystkie nieekologiczne budynki. Wdrożenie pomysłów Sikorskiego w życie spowodowałoby, że i tak niewielki poziom urbanizacji Polski zostałby zredukowany prawie do zera. Mielibyśmy za to dużo trawki, stawów i - ogólnie - miejsca na pikniki.
Pozostaje mieć nadzieję, że Sikorski pozostanie na obecnie zajmowanym stanowisku.
Rafał Garpiel
* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem i doradcą ds. komunikacji.













