Dziś mijają dwa lata rządów PO, a PiS emituje z tej okazji kolejny spot. Tym razem bohaterem jest Tusk-podróżnik, który "zjeżdża pół świata" dla dobra stoczni.
Spin doktorzy PiS-u nie zmieniają strategii. Konsekwentnie starają się dowieść nieudolności rządu i ośmieszyć działania jego członków. Tym razem padło na samego Tuska. Widzimy, jak podróżuje statkiem w stroju Kaczora Donalda.Nawiązanie wizualne do imienia premiera raczej prymitywne, ale upozowanie Tuska na Leonardo DiCaprio z Titanica już lepsze, bo bardziej nośne.
Tusk pojawia się w trzech odsłonach stylistycznych. Poza stylizacją na Kaczora Donalda i DiCaprio w jednym, jest też... Słońcem Peru na Machu Picchu (z legendarną czapeczką na głowie) i osłem jako wierzchowcem; uczestnikiem safari, tym razem na wielbłądzie.
W tle spotu słyszymy głos premiera: "Trzeba powiedzieć, że my dzisiaj, chociaż jeszcze mało kto o tym wie, przygotowujemy stoczniom szanse na produkcję statków. Znajdujemy inwestorów. Ja zjeździłem pół świata i w końcu ze skutkiem pozytywnym, żeby znaleźć pieniądze, ludzi, instytucje, kraje, które są zainteresowane w tym, żeby inwestować w polski przemysł. I to w tak trudnych czasach, jak czasy światowego kryzysu".
Wybrano wypowiedź, która - ze względu na zdecydowany ton - stoi w jawnej sprzeczności z prawdziwymi dokonaniami rządu Tuska w sprawie stoczni.
Tusk-podróżnik dociera wreszcie do celu, mówi o "produkcji statków" niczego nie rozumiejącemu arabskiemu terroryście i/lub handlarzowi broni. Po chwili Tusk dostaje od niego statek nabity w butelkę - symbol upadku przemysłu stoczniowego.
Spot wpasowany jest w serię rozwijaną już od kilku miesięcy przez spin doktorów PiS-u. Aluzje wizualne czytelne, temat dobry - bo trudno polemizować z tezą o porażce wizerunkowej rządu w sprawie sprzedaży stoczni. Cały czas nierozwiązywalny pozostaje dylemat: czy twardy elektorat PiS-u lubi kreskówki? Należy domniemywać, że ich po prostu nie ogląda.
Jeżeli więc jest to kampania skierowana do młodych zwolenników innych partii, którzy mogą natknąć się na spot w sieci, ofensywa ta miałaby szanse powodzenia, gdyby nie jej całkowite niezgranie z pozostałymi kanałami komunikacji publicznej PiS-u. Styl kreskówek jest całkowicie niedopasowany do stylu wystąpień publicznych najważniejszych ludzi PiS-u. Może poza Migalskim. Ale ten im luźniej się prezentuje, tym bardziej wkurza prezesa.
Polecamy więc reorganizację całej kampanii wizerunkowej, nie zaś tego jedynie spotowego jej wymiaru.
Rafał Garpiel
Zobacz też:













