Fot. Gazeta.pl
Spin doktorzy PiS-u czuwają. Gdy tylko poczują krew osłabionego człowieka PO, natychmiast atakują.
Twórcy spotów PiS-u są niebywale konsekwentni. Nie zawracają sobie głowy własną partią, tworzą natomiast - seryjnie - spoty anty-PO. Najnowszy powstał z myślą o szturchnięciu osłabionego ostatnią wpadką ministra Grasia.
W spocie słychać głos Tuska: - Chciałbym, abyśmy wrócili do idei prostej, nie wymagającej żadnych nakładów, idei która jest oczywista, dlatego nikt w Polsce nie rozumie, dlaczego niezrealizowana. Idei władzy skromnej, pozbawionej pewnych przywilejów: idei taniego państwa.
Na ekranie widzimy wpierw napis wychodzący spod niepewnej ręki piszącej na maszynie: "Tanie państwo... Graś". Po chwili niebieską planszę z napisem zastępuje krótka kreskówka, której bohaterami są, Graś i jego syn. Panowie korzystają z usługi gastronomicznej o wartości 90 zł i hotelowej o wartości 4500 zł. W pokoju hotelowym syn Grasia wpada w euforię gdy dostrzega, że lodówka...
Spin doktorzy PIS-u ponownie wykorzystali prosty motyw demaskatorski, czyli konfrontację słów Tuska z kampanii z wydarzeniami stojącymi w jawnej sprzeczności z jego wypowiedziami. Chcą w ten sposób dowieść, iż kampania wyborcza PO była na wskroś kłamliwa.
Kreskówkowa kampania PiS-u pokazuje, jak ryzykowne jest wypowiadanie patetycznych słów prezentujących partię jako grupę ascetów działających wyłącznie pro publico bono. Pokazuje także, że stratedzy PiS-u nie mają pojęcia jak zabrać się za promowanie własnej partii. Koncentrują się więc na wbijaniu szpileczek w PO. Krótkowzroczna strategia.
Rafał Garpiel
* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem i doradcą ds. komunikacji.
Zostań fanem Politbiura na Facebooku i obserwuj nas na Twitterze













