Jarosław Kaczyński ogląda świat zza szyby ekskluzywnej limuzyny chcąc w ten sposób dotrzeć do młodego narybku: potencjalnych wyborców, ale i ewentualnych członków PiS. Cel zacny, ale... nie tędy droga.
Jeżeli - cytując słowa prezesa - "to młodzież jest przyszłością Polski i to głosu młodzieży trzeba słuchać szczególnie uważnie", to czy najodpowiedniejszym sposobem wizualizowania tego jest Jarosław Kaczyński na tylnym siedzeniu limuzyny?
Czy przejazd przez miasto prezesa PiS, kryjącego się za przyciemnionymi szybami ekskluzywnego samochodu, przejazd sprawiający wrażenie doglądania włości przez pana, przekona młodzież? A jeżeli tak, to o czym i do czego? Znamienne, że młodzież mijana przez limuzynę prezesa nie zwraca na niego i jego limuzynę uwagi angażując wszystkie swe siły w walkę na śnieżki.
Jarosław Kaczyński korzysta w spocie z przywileju lidera opozycji punktując, podobnie jak Lech Kaczyński w orędziu, nieudolność rządzących. Prezes PiS czyni to, podobnie jak prezydent, nie wprost, mówiąc: - W dobie kryzysu ochrona i tworzenie miejsc pracy to główne zadanie rządzących. Należy aktywizować gospodarkę i zwiększać inwestycje aby młodzi ludzie nie musieli szukać pracy za granicą.
To pakiet ogólników, o których każdy wie i każdy się z nimi zgadza. Ale wiadomo, do kogo należy mieć pretensje, jeżeli obywatele odczuwają brak stabilności rynku pracy i spowolnienie gospodarki. Wiadomo też, kto bezzwłocznie naprawiłby obecny stan rzeczy, gdyby sprawował władzę. Ale to w domyśle.
Wprost Kaczyński stara się dotrzeć do młodych poprzez wymienienie największych ich bolączek: - Pytacie, czy was rozumiem. Chcecie normalnie żyć, mieć pracę, założyć rodzinę, kupić mieszkanie. A my musimy robić wszystko, aby wam to ułatwiać.
Oczywiście. Po raz kolejny młodzi dowiadują się, że ktoś ich rozumie, że może być lepiej i łatwiej ze wszystkim, co tworzy tzw. "normalne życie": pracą, mieszkaniem, ale i życiem rodzinnym. Po raz kolejny nie dowiadują się jednak niczego ponad to, że politycy powinni im to wszystko ułatwiać. Ale jak? Tego się już nie dowiadują.
Na ekranie wyświetlają się dodatkowo słowa odzwierciedlające - w mniemaniu spin doktorów PiS-u - emocje młodych Polaków: - Czy znajdziemy w Polsce pracę? (...) Chcemy podróżować, a nie wyjeżdżać do pracy.
Ostatni komunikat pojawiający się na ekranie jest pisany iście młodzieżowym kodem - emotikonami. Trzecia, ostatnia z nich to uśmiech. Czy spot wywoła uśmiech u młodych ludzi? I jeżeli tak - czy będzie to bardziej uśmiech czy raczej śmiech?
Atrybutami młodych są gitara (w tle jednego z ujęć) oraz deskorolka. Nie są to zatem "starzy-młodzi", a młodzież pełną gębą. W spocie znalazła się także traumatyczna scena pożegnania przed rozłąką wywołaną koniecznością emigracji za chlebem. Młodzi widzowie spotu mają się więc z kim utożsamić.
Wszystko to ma przekonać młodych wyborców, że to PiS jest najlepszym rzecznikiem ich interesów i to PiS-owi warto powierzyć głosy. Czy w ten sposób można dotrzeć do młodzieży? W ostatniej scenie prezes Kaczyński mówi do młodych, a oni kłębią się wokół niego. Prezes nie ma krawata, zachowuje się dość swobodnie. Wszystko zaprzepaszcza jednak wcześniejszy objazd miasta w limuzynie i pańskie oko lustrujące otoczenie. Jeżeli bowiem PiS chce wsłuchać się w głosy młodzieży, to nie da się tego czynić z pokładu dźwiękoszczelnego samochodu najwyższej klasy.
Rafał Garpiel
* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem komunikacji interpersonalnej, specjalistą w dziedzinie retoryki i erystyki.





















