politbiuro >  Rady spindoktora

Prezes PiS gołąbkiem pokoju

Jarosław Kaczyński przemawia na kongresie PiS

Fot. Krzysztof Karolczyk/AG

Nowy pomysł na marketing polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Nie podejmiemy rękawicy, nie będziemy prowadzili wojny - mówi Jarosław Kaczyński na kongresie o aktualnej strategii swojej partii. 

Kongres PiS odbywa się pod dwoma hasłami naczelnymi: Czyny, nie cuda! To odwołanie do medialnej polityki PO. Drugie zaś hasło to: Pokój, nie wojna! - Konkurencja, a nie ostre starcie - mówi prezes PiS.

Jarosław Kaczyński nawołuje do polityki pokoju, stojącej w jawnej opozycji wobec dotychczas uprawianej polityki wojny. Nie jest to wielkim zaskoczeniem dla tych, którzy pamiętają o zmianie tonu wypowiedzi polityków PiS, gdy ci powrócili na antenę TVN, a także o najnowszym spocie PiS - również wolnym jest od politycznej agresji. Ani w spocie, ani w wystąpieniu Kaczyńskiego nie znajdujemy wypowiedzi z użyciem typowego dla PiS tonu konfrontacyjnego. Przynajmniej nie wprost. Jest to znamienny pomysł na wystąpienie i strategię PR biorąc pod uwagę fakt, że Jarosław Kaczyński należał do krytyków tzw. polityki miłości Tuska z czasów kampanii wyborczej. Z miłością konkuruje więc obecnie już nie wojna, a pokój.  

Nie znaczy to jednak, że pokój zapanował nad całym wystąpieniem prezesa. Nie miałoby ono wówczas politycznego sensu. Kaczyński, mówiąc o dyskursie politycznym podkreśla, że chciałby, aby był on wolny od "etykiet i epitetów". Prezes nie byłby prezesem, gdyby nie odnotował jednak, że walka jego partii o władzę jest utrudniana przez czynnik zewnętrzny: - W tej Polsce, która jest, z takimi mediami, z takim nastawieniem do nas, musimy zabiegać o sukces, który będzie sukcesem Polski. - Wyraźnie zauważalny jest cień dawnego Kaczyńskiego, widzącego układy, spiski - tym razem w mediach i ich nastawieniu

Kaczyński zadeklarował swe poszanowanie dla politycznych konkurentów PiS: - Polityczna konkurencja jest konieczna w demokracji. Tak jak na rynku. Ona jest po prostu częścią demokracji, bez której demokracji nie ma. Ale ona musi znajdować swoją miarę. I my będziemy, po naszym sukcesie, a ja w ten sukces głęboko wierzę, tą miarę szanować.

Także w tym przypadku odwołanie do PO jest bardzo pośrednie i bardzo delikatne. Akceptacja dla demokracji i zasad nią rządzących nie może być natomiast traktowana jako nowe otwarcie PiS. To przecież - używając ulubionego słowa Kaczyńskiego - oczywiste, że konkurencja w systemie demokratycznym być musi i basta. 

Pojawiło się w omawianym wystąpieniu także niebywale istotne nawiązanie do przeszłości koalicyjnej PiS. - Kolicja. Ta która była, powinna być zapomniana. To już jest historia w dziejach naszej partii. Nie mogło być wtedy inaczej, zostaliśmy do tego zmuszeni. Ale zapomnijmy o tym i niech inni o tym zapomną - powiedział Kaczyński. Ten punkt widzenia nie dziwi. Nie dziwi nikogo, że władze PiS wolałyby, by wyborcy nie kojarzyli ich z niedawnymi koalicjantami: Samoobroną i LPR. Ale dlaczego Kaczyński postanawia o tym przypomnieć widzom i słuchaczom relacji z kongresu? Nie wiadomo. To kardynalny błąd. To tak jak prosić dziecko, by się nie oglądało za siebie, bo ten straszny potwór, który za nim stoi, jest niegroźny. O "potworach" się po prostu nie mówi! O tym, że "potwór" był straszny i tak wszyscy wiedzą. A zrzucanie winy za na innych nie ma większego sensu - za koalicję odpowiadają koalicjanci, nie zaś niedoszli koalicjanci. W tym kontekście nie dziwi wypowiedź Kaczyńskiego: - Najlepiej realizować wielkie plany, gdy partia może rządzić samodzielnie. 

- Udowodniliśmy, że zasada "czyny, nie cuda" jest naszą zasadą. A także "czyny, nie słowa" - mówi Kaczyński i tym razem subtelnie nawiązując do polityki koalicji rządzącej. Jako alternatywę dla obecnie rządzących, prezes proponuje zespół PiS, który - za dwa lata musi być gotowy. Tak, by - gdy przyjdzie władza - realizować nasze cele bez zbędnej zwłoki - zapowiada prezes PiS.  

Jarosław Kaczyński nawiązał także do niegdysiejszego ataku PiS na inteligencję jako kategorię społeczną: - Nigdy nie mieliśmy żadnych antyinteligenckich tendencji - powiedział. Pojawił się także mały rachunek sumienia: - Były niepotrzebne słowa. Być może są w Polsce inteligenci, ci prawdziwi, etosowi, którzy mogli poczuć się urażeni. I dlatego z tego miejsca chcę powiedzieć głośno i mocno: Przepraszam. Przepraszam to słowo, które - wyłączając błaznowanie Palikota - nie jest często używane w polityce. Trudno więc nie zwrócić uwagi na fakt publicznego przyznania się prezesa partii do błędu; wymagało to pewnej dozy odwagi. 

Z wizerunkowego punktu widzenia trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że prezes Kaczyński wypowiada słowa: Pokój, nie wojna! Konkurencja, nie ostra starcie! - stojąc sztywno, głosem ostrym jak brzytwa i co najważniejsze - z dłońmi ułożonymi w sposób przypominający zaciśnięte pieści. Być może zatem po szkoleniach z komunikacji werbalnej i retoryki wystąpień publicznych przyszedł już czas na szkolenie uzupełniające - z komunikacji niewerbalnej. Jak ulał na kolejny kongres.

Rafał Garpiel

* Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem komunikacji interpersonalnej, specjalistą w dziedzinie retoryki i erystyki.

Czytaj też:

Wszystko o kongresie PiS w raporcie specjalnym

Relacja na żywo z pierwszego dnia obrad

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Gracz Roku
Sukces roku. Jego i nasz
Partacz Roku
To już jest koniec...

NEWSLETTER POLITBIURA

Najnowsze wiadomości z Politbiura.pl prześlemy na Twój e-mail. Zobacz przykład
PolitDzwonki polecają (MP3)
Vocal: Giganci. Mix: Wyborcza.pl
Vocal: Jan Rokita. Mix: Wyborcza.pl
Ostatnio w PolitGroszkach
Tym razem wygląda inaczej niż zwykle
Podyskutuj na forum kraj

Najczęściej komentowane

Najczęściej czytane