Nośny przekaz, atrakcyjna forma, trzy gwiazdy i prezes. Prawie idealnie.
Jest lepszy niż można byłoby się spodziewać. Widać tu rękę Adama Bielana i Michała Kamińskiego - ich projekty różnią się znacznie od pomysłów duetu Adam Hofman - Mariusz Kamiński czy Jacka Kurskiego. Są bardziej wyważone, mniej efekciarskie.
30-sekundowy spot pokazuje też determinację PiS-u w promowaniu nowych twarzy. Twarzy, które mają kojarzyć się z profesjonalizmem i nowoczesnym zarządzaniem oraz przypominać o gospodarczych sukcesach PiS-u. Sukcesach prawdziwych? To już temat na inną dyskusję.
Jednak wygląda na to, że PiS rzeczywiście zmienia sposób walki o wyborców: nie chce już uchodzić za partię od korupcji i walki z przestępcami, ale za speców od bezrobocia i kryzysu gospodarczego. Odpowiadałoby to popytowi. Pytanie, czy występujące w tym spocie i propowane na nowe gwiazdy Aleksandra Natalli-Świat, Joanna Kluzik Rostkowska i Grażyna Gęsicka wystarczą, by wyborcy kupili nowe PiS.
Informacje, które w spocie przekazują trzy panie, są co prawda hasłowe i wyjęte z kontekstu, ale za to konkretne i nośne: "milion nowych miejsc pracy", "płace rosły o 10 proc. rocznie", "obniżka podatków", osiem miliardów więcej w kieszeniach Polaków", "25 miliardów złotych z Brukseli".
Trzy liderki uwiarygodniają ten przekaz - to jedne z niewielu polityków PiS-u, którzy kojarzą się z dobrze wykonaną robotą. Ważne też, że - w odróżnieniu do spotów kampanijnych albo np. tych o rządzie Tuska - ten przekaz jest pozytywny, tzn. nie skupia się na wytykaniu wad innych, ale na opisie własnych osiągnięć.
Na koniec pojawia się sam prezes - odmieniony, w nowym, szytym na miarę garniturze, jak zdradza "Gazeta Wyborcza". - Rządziliśmy skutecznie i nadal czujemy się odpowiedzialni za Polskę. Jesteśmy silniejsi doświadczeniem - słyszymy.
Ładne, nieagresywne, miło. Żadnej bezpośredniej konfrontacji z Platformą, poza głównym hasłem "Czyny, nie cuda" będące prostą odpowiedzią na hasła Tuska, nie tylko te z kampanii.
Na koniec jeden poważny i rzucający się w oczy minus: ten spot wygląda jak reklama firmy ubezpieczeniowej albo banku. W tle ciągle kręcą się ludzie, którym ktoś doradza. Wnętrza to wnętrza właśnie banku, a osoby na drugim planie - za liderkami PiS-u - wyglądają, jakby przyszły na spotkanie ws. kredytu. Politycy są, oczywiście, zadbani i wymuskani, ale to co robią, nie ma określonego celu, np. Natalli-Świat idzie, ale nie wiadomo, gdzie i po co. W tle jakieś wykresy, ale nieczytelne.
Przez te 30 sekund udało się więc sporo powiedzieć, ale dobrane do tego przekazu obrazki są zdecydowanie za mało spójne.
Monika Margraf
Czytaj też:













