Fot. Marcin Onufryjuk / AG
W noc sylwestrową TVP przedstawiła szopkę noworoczną Marcina Wolskiego i Marka Majewskiego. Miała być satyra. Był manifest polityczny, w który został wmanewrowany Kazik. Ale to akurat nie najważniejsze.
Kazik odpowiedział Wolskiemu w formie listu, który opublikowała wyborcza.pl. - Miałem nieprzyjemność oglądać Program 1 TVP. Nadawano tam szopkę noworoczną. Pod koniec tego strasznego spektaklu dobiegły mnie dźwięki jakby znajome. Znajome były i owszem, bo własne. Sprawcy wykorzystali muzykę z piosenki mojego autorstwa "Gdy nie ma dzieci", wyrzucając tekst oryginalny, a w to miejsce instalując jakiegoś lirycznego potworka.
Kazik pisze o zawartości artystycznej szopki oraz bezprawnym wykorzystaniu utworu bez wiedzy jego autora. Nie wnikając w szczegóły i nie analizując walorów artystycznych przedstawienia, Kazik dodał jeszcze, że wykorzystanie jego utworu w "w czymś takim" załamało i obraziło go. Poza poziomem artystycznym wyraził lakonicznie zastrzeżenia do "wymowy ideowej" utworu. Kazik nie wniknął, wniknijmy my.
Najwyraźniej nielubiany przez autorów szopki polityk, premier Donald Tusk nazywany jest w niej... Donaldem Iudexem. To wiking, którego dziadek pochodził z germańskiej Walhalli, pomaga mu natomiast coś jeszcze gorszego - "zjawa dziarska, wyrazista" Władysław Bartoszewski. Odpowiednikiem PiS-u jako kolektywu był w przedstawieniu PISgród uosabiający polskość, zaś PO przedstawiono jako Platformę Oblężniczą stojącą - co oczywiste - w opozycji do PISgrodu. W szopce dostało się także "Gazecie Wyborczej" przestawianej jako "guślarnia wybiórcza" reprezentowana przez "krasnale w służbie słowa": Agnieszkę Kublik i Monikę Olejnik.
Wszystko - wydawałoby się - w porządku. Satyrycy kpią z polityków i dziennikarzy. Szkoda jednak, że z pominięciem jednej istotnej opozycyjnej siły politycznej, która konsekwentnie dostarcza satyrykom materiału do wykorzystania, nawet bez obróbki.
Ale kąsanie nie wszystkich po równo to akurat problem zdecydowanie mniejszej wagi. Szkoda przede wszystkim, że w przedstawieniu satyrycznym powstałym w wolnej od 20 lat Polsce powiało ksenofobią. Nazwanie Tuska Iudexem miało sugerować jego niepolskość: niemieckość (Iudex - Dagome Iudex, dziadek z Walhalli). Nie była to w zamyśle autorów "satyry" konotacja, ani pozytywna ani neutralna.
Wracając do Kazika, melodia, którą skomponował, pojawiła się w końcowej części szopki jako jej uwieńczenie. Kazik nie protestuje jednak jako zwolennik jednej z sił politycznych przeciwko innej. Jego protest dobrze odzwierciedla utwór już pełnoletni z albumu Kultu "45-89" wydanego w roku 1990:
Zobacz, jak szybko wieje czasów wiatr
A w tej krainie ciągle myśl nie płynie
(...)
Dlaczego tutaj ciągle myśl nie płynie
Bo prawda, jak mówią, jest bardzo banalna
To głowy pustoszy komuna mentalna.
Rafał Garpiel
*Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Socjologii UJ, trenerem komunikacji interpersonalnej, specjalistą w dziedzinie retoryki i erystyki.











