Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Odwołując posłów PiS z komisji hazardowej, PO bardzo sobie zaszkodziła. W mediach już króluje bohaterska Beata Kempa.
Trzej posłowie Platformy wyrzucili w piątek z hazardowej komisji śledczej Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna. W trakcie głosowania nie było posła PSL - Franciszka Stefaniuka, który miał wątpliwości, i którego głos mógł mieć wielkie znaczenie. Przeciwko zagłosował jedynie Bartosz Arłukowicz.
Posłowie PO, uzasadniając swoją decyzję, powoływali się na opinię prawną biura analiz sejmowych. Prawnicy sejmowi zalecali, by "rozważyć wykluczenie" posłów PiS, którzy brali udział w pracach nad ustawą hazardową, którą teraz bada komisja. Proponowali także, by przedłożyć dodatkowe dokumenty w sprawie zaangażowania Kempy i Wassermanna w pracach nad ustawą.
Posłowie PO zdecydowali się jednak na najbardziej radykalne rozwiązanie, za które przyjdzie im zapewne zapłacić. Na własne życzenie sobie bardzo zaszkodzili.
W trakcie zaledwie 20-minutowego głosowania - które nie było transmitowane w telewizji - posłowie PO musieli czuć się nieswojo z wyrzucenia polityków opozycji. Według Beaty Kempy, która od weekendu bryluje we wszystkich możliwych mediach, "poseł Neuman był bardziej spocony niż Chlebowski na konferencji prasowej".
PO na razie milczy.
zsz













