Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Beata Kempa i Zbigniew Wassermann sprawiają wrażenie szczęśliwych z tego, że Platforma chce ich usunąć z komisji.
Dwa dni temu Biuro Analiz Sejmowych doradziło komisji hazardowej, by ta jednak wykluczyła Kempę i Wassermanna.
Ekspertyzę zamówił u pracowników Biura Mirosław Sekuła po tym jak wyszło na jaw, że przedstawiciele PiS-u będąc w rządzie zgłaszali w ramach konsultacji międzyresortowych uwagi do nowego projektu ustawy hazardowej. Kempa broni się twierdząc, że nie miała żadnego merytorycznego wpływu na kształt ustawy, bo to nie jej działka, a w konsultacjach brać udział musiała, ponieważ wynikało to z jej obowiązków.
Jednak oboje z Wassermannem mniej uwagi poświęcili odniesieniu się do meritum, a skupili na... triumfowaniu. Tak: wypowiedzi obojga posłów PiS-u sugerują, jakby cieszyli się z wniosku o usunięcie. Bo oznacza on, że Platforma się ich boi. Czyżby Kempa po paru tygodniach spokoju (względnego spokoju, oczywiście) wracała do strategii pitbula?
Oto jej wypowiedź z dzisiejszego Poranka TOK FM.
Pierwszego grudnia pośrednio Beata Kempa groziła nawet Platformie... pozwem.
Czy PO boi się Kempy? Wszyscy już raczej przyzwyczaili się do jej stylu. Ważniejsze jest to, jak sprytnie udało się Platformie przekonać opinię publiczną, że afera hazardowa to teraz bardziej afera PiS-u.
Przypadki Kempy i Wassermanna są w tym kontekście jak wisienka na torcie: Platformie o wiele bardziej pomógł Przemysław Gosiewski i sam prezes Kaczyński. Dlatego to PiS ma na razie większe powody do obaw.
mar
Czytaj też:













