Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
PO traktuję komisję hazardową tak samo jak opozycja. To ma być pole bitwy. Z dowódcami i ofiarami.
PO na najbliższym posiedzeniu komisji hazardowej złoży wniosek, by wezwano na przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego. Komisja miałaby zbadać wątek przygotowywanej w 2006 r. nowelizacji ustawy hazardowej, w której znalazł się zapis o wprowadzeniu wideoloterii.
Nie wiadomo, kto był autorem tej nowelizacji. Projekt - jako projekt klubowy - przedstawił Przemysław Gosiewski. Okazuje się jednak, że nowelizacji powstała w Ministerstwie Finansów. Nie przedstawiono go jednak jako projekt rządowy, bowiem departament zajmujący się grami losowymi w ministerstwie miał być "uwikłany". Czytaj więcej>>
- Nas bardzo interesuje autor tej ustawy, bo ona wprowadzała na polski rynek wideoloterie, wprowadzała możliwość zarażenia hazardem wielkiej liczby młodych ludzi - wyjaśniał Sławomir Neumann decyzję PO o wezwaniu przed komisję Jarosława Kaczyńskiego. PO ma w komisji większość, więc wniosek zapewne przejdzie.
Politycy Platformy słusznie oburzali się, gdy posłowie z PiS czy SLD rzucali - często bezpodstawnymi - oskarżeniami o nielegalny lobbing pod adresem PO i premiera Tuska. Opozycja siała zamęt, bo widziała w tym swoją szanse. Teraz PO widzi szansę, by tzw. aferę hazardową znaleźć także za rządów Jarosława Kaczyńskiego.
Nikt nie wie o co chodzi w "notatce Gosiewskiego", tak jak nikt nie wie o co chodzi w "listach Drzewieckiego". Są domysły, a one w polityce okazują się istotniejsze niż dowody. I to z tego powodu przed komisją hazardową ma stanąć Donald Tusk i Jarosław Kaczyński.
zsz













