Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
W weekend Jarosław Kaczyński przedstawi Zespół Pracy Państwowej vel prerząd vel gabinet cieni. Jego eksperci będą jednak anonimowi bowiem... "taka jest dzisiaj sytuacja w Polsce".
- Nasi eksperci boją się represji - mówił prezes PiS pod koniec października. Przez trzy tygodnie zdania nie zmienił.
Skład grupy, która ma przygotować się do przejęcia władzy o dziwacznej nazwie Zespół Pracy Państwowej, poznamy w niedzielę. Wtedy też PiS przedstawi wstępny plan jego działań. Termin ogłoszenia prerządu nie wydaje się przypadkowy. PO na piątek i sobotę przygotowało specjalną konferencję podsumowującą dwulecie swojego rządu. Konferencję podzieloną na specjalistyczne bloki (np. fundusze unijne, polityka zagraniczna). Ogłaszając swój gabinet cieni dzień po rządowej konferencji, największa partia opozycyjna będzie miała okazję, by odnieść się do przechwał Platformy Obywatelskiej.
PiS nie byłby sobą, gdyby wokół Zespołu nie było odrobiny tajemniczości. Nazwiska ekspertów współpracujących z prerządem będą bowiem tajne. - Taka dzisiaj jest sytuacja w Polsce, że padają wobec ludzi, którzy współpracują, już nawet nie tylko z nami, ale z różnymi innymi instytucjami, różnego rodzaju niedobre zapowiedzi, tak to wygląda - podkreślił Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej. - To jest bardzo zasmucające, ale musimy to brać pod uwagę - wytłumaczył.
W pewnym sensie prezes PiS ma rację twierdząc, że współpraca z największą partią opozycyjną może nie być wygodna dla ekspertów (choć oczywiście zależy dla jakich specjalistów). Z drugiej strony nie dotyczy to wyłącznie PiS. Wielu politologów czy socjologów unika kojarzenia ich z jedną opcją polityczną, nawet jeśli robią dla nich "niezależne ekspertyzy". Bo przymiotnik "polityczny" uznaje się za antonim słowa "merytoryczny".
zsz













