Rocznica powołania rządu dopiero w poniedziałek, ale już dzisiaj możemy co nieco podsumować. Np. wybrać najsmutniejszego ministra.
To już dwa lata z rządem Donalda Tuska. Sporo dowiedzieliśmy się o członkach rządu. Udało się nam ich poznać z różnych stron.
Najsmutniejszy minister

Najsmutniej na zdjęciach zawsze wychodził Aleksander Grad. Dużo rzeczy mu nie wyszło. Stoczni nie sprywatyzował. Nie udało się sprzedać dostatecznie dużo firm, żeby załatać dziurę budżetową. Raz przeszkadza kryzys, raz niesłowni Katarczycy. W dodatku jego wielkiego sukcesu - ugody z Euroko - nikt nie zauważył. Biedaczek.
Najbardziej pechowy minister

Grzegorz Schetyna był drugą najważniejszą osobą w rządzie. Jakby wszystko poszło dobrze, już w maju byłby prawdopodobnie premierem. Niestety odkryto aferę hazardową i cały wysiłek poszedł na marne. Co z tego, że nie ma dowodów, że Schetyna jest w nią zamieszany? Co z tego, że był dobrym ministrem? Jak pech, to pech.
Najbardziej nieznany minister

Nazwisko Maciej Nowickiego do dziś nam nic specjalnie nie mówiło, a okazało się, że jest on ministrem środowiska. Już nawet drugi raz. Był już ministrem w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. To nie znaczy jednak, że mało robi. Po prostu się nie wychyla i woli pracować w spokoju. Więcej nam takich potrzeba. Sukcesów też ma trochę na koncie.
Najstarszy/najmłodszy minister

Najstarszym i najmłodszym ministrem, był/jest szef resortu sprawiedliwości. Najpierw funkcję tę pełnił Andrzej Czuma - 71 lat, a potem Krzysztof Kwiatkowski - 38 lat. Pomimo braku doświadczenia Czuma okazał się sprawnym ministrem, którego jednak zgubiło gadulstwo. Mamy nadzieję, że Kwiatkowski będzie uczył się na błędach poprzednika.
Najostrzejsza minister

Nikt bezkarnie, nie zaczepia Jolanty Fedak. Nawet minister rolnictwa.
prot



















