Fot. Sławomir Kamiński, Wojciech Olkuśnik
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mówią jednym głosem. Hazard jest zły i trzeba go ukrócić, a najlepiej zniszczyć.
Premier rozmawiał dzisiaj z szefami klubów parlamentarnych na temat projektu nowej ustawy hazardowej (a właściwie dwóch ustaw). Wszystkie partie politycznie wstępnie zgadzają się z założeniami rządowego projektu.
- Zapowiadałem, że propozycje rządowe będą szły w stronę delegalizacji części przemysłu hazardowego, ochrony przed nim nieletnich, zwiększenia podatków w branży hazardowej - tłumaczył Tusk po spotkaniu.
Godzinę później prezes PiS na swojej konferencji prasowej mówił o hazardzie bardzo podobnie. - Co do idei, całkowicie ją (nową ustawę hazardową- zsz) popieramy. Trzeba całkowicie ograniczyć hazard w Polsce, najlepsze byłoby jego zakazanie. Ludzie młodzi są trzeba tak powiedzieć, okradani, trzeba z tym skończyć. To jest wiele miliardów złotych, które mogłyby być wydane gdzieś indziej, mogłyby choćby poruszyć gospodarkę - tłumaczył Jarosław Kaczyński.
Rząd w najbliższym czasie chce przyjąć dwie nowe ustawy związane z hazardem. Pierwsza - ogólna dotyczącą regulacji hazardu w Polsce (delegalizacja automatów i gier ulicznych, zakaz wideoloterii, hazard dozwolony jedynie w kasynach). Druga - techniczna dotycząca przestępczości w internecie, w tym nielegalnego hazardu (z wyłączeniem popularnych zakładów bukmacherskich). Pierwsza ustawa ma zostać przyjęta w ekspresowym wręcz tempie - do końca listopada ma trafić na biurko prezydenta.
Przedstawiciele branży hazardowej ostro krytykują rządowe plany (choć ich głosy nie przebijają się aż tak do mediów). Jak słusznie zauważają, zmiany w regulacji hazardu w Polsce podyktowane są wyłącznie bieżącą potrzebą polityczną.
Jeśli rzeczywiście uda się rządowi przyjąć nową ustawę o grach i zakładach wzajemnych już w przyszły wtorek, będziemy pełni uznania za tak szybkie tempo prac. Nasuwają się jednak poważne wątpliwości, czy za tempem uchwalenia ustawy będzie szła jej jakość. Przedstawiciele branży hazardowej twierdzą, że rząd dał im zaledwie jeden dzień na skonsultowanie założeń projektu. Nawet jeśli z góry wiadomo, jakie jest ich zdanie, pojawia się obawa, że ustawa będzie tak restrykcyjna, że będzie ją można obalić np. w Trybunale Konstytucyjnym. Wtedy pracowitość ustawodawcy nie będzie miała znaczenia.
zsz













