Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
PO chce wycisnąć z komisji hazardowej coś dla siebie i myśli o wezwaniu na przesłuchanie Lecha Kaczyńskiego - donosi "Dziennik Gazeta Prawna". Pomysł całkowicie nietrafiony.
Pretekstem do wezwania miałby być jego rzekomy lobbing na rzecz wideoloterii, gdy był on... ministrem sprawiedliwości. Jednak Aldona Kamela-Sowińska, która miała rzekomo na ten temat jakąś wiedzę, zaprzecza, żeby taka sytuacja miała miejsce. - To są jakieś bzdury - twierdzi.
Gdyby nawet PO udało się "uszyć" wniosek o wezwanie prezydenta przed komisję, to nie musiałby się na nią stawić. Aleksander Kwaśniewski stworzył precedens. Nie można byłoby też go za to atakować, bo próba wmieszania prezydenta w aferę hazardową, to już zbyt grubymi nićmi szyty podstęp. - Ludzie wiedzą, kto z kim spotykał się na cmentarzu - mówi politolog dr Wojciech Jabłoński.
Źle byłoby też, gdyby prezydent wystąpił. Dostałby bowiem darmowy czas w telewizji i to tuż przed wyborami. Zarzuty wobec niego są bardzo słabe, więc by mógł się z nich łatwo wybronić i sam zaatakować. Zastanawiające więc, kto z "wielkich" strategów PO wpadł na ten pomysł?
prot
Czytaj również:













