Fot. Agencja Gazeta
Nie dlatego, że afery hazardowej nie ma. Dlatego, że niczego nie wyjaśni.
Czym miałaby zajmować się komisja ds. zbadania tzw. afery hazardowej? Nadużyciami posłów PO przy okazji przygotowywania nowelizacji ustawy o grach losowych? Nieformalnymi relacjami polityków PO i biznesmenów z branży hazardowej? Związkami polityki z biznesem? Kogo miałaby badać? Tylko rząd Donalda Tuska, a może także ekipy PiS i SLD? Nie ma granicy czasowej, nie ma wyraźnych wątków.
Porównanie trzech projektów można przeczytać TUTAJ
Sejmowe komisje śledcze się zdemoralizowały (chlubnym wyjątkiem jest najmniej "telewizyjna" komisja ds. Blidy). Prawdziwą karykaturą samej siebie jest komisja ds. nacisków. Wyzwiska, kłótnie, przerywanie i obrażanie się nawzajem.
Posłowie, którzy mają znaleźć się w nowej komisji śledczej gwarantują, niestety, dobrą zabawę, a nie sumienną pracę. Patetyczna Beata Kempa - "Pan premier Donald Tusk stoi dziś samotnie na wielkim polu minowym. (...) Apelujemy o prawdę, całą prawdę i tylko prawdę" - nie bez powodu określana mianem pitbulla PiS-u. Sebastian Karpiniuk - który wie, kim jest Jola Rutowicz, ale już nie wie, o co chodzi w "naciskach". Zbigniew Wassermann - specjalista od wszystkiego, co tajne i wanny z jacuzzi.
Dziennikarze, którzy na co dzień piszą o polskim Sejmie dziwią się tylko, co w tym iście doborowym towarzystwie robi Mirosław Sekuła. Ma zachować pozory prawdziwej pracy w komisji?
Niektórzy politycy PO, a zwłaszcza Zbigniew Chlebowski, zawiedli na całej linii. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Problem w tym, że komisja z Kempą czy Karpiniukiem na czele to będzie porażka. Będą przepychanki, będzie wykluczanie się z komisji. Byle tylko pokazano mnie w TVN24.
Szkoda na taką komisję pieniędzy podatników. Szkoda czasu.
Zuzanna Szybisty













