Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jarosław Gowin nie chce być wiceszefem klubu PO, bo nie podoba mu się, że o swojej kandydaturze dowiaduje się z mediów. I jeszcze Palikot. Jak miałby z nim współpracować?
- Uważam, że powinniśmy wyłonić nowe kierownictwo w demokratycznej debacie - mówił Gowin w Kontrwywiadzie RMF FM. Konserwatywny poseł PO twierdzi, że w partii przydałoby się więcej demokratyzacji, tak żeby nowe nazwiska z drugiego czy trzeciego szeregu miały szansę zaistnieć.
O tym, że Grzegorz Schetyna, namaszczony już przez Donalda Tuska na nowego szefa klubu, chciałby mieć Gowina w prezydium klubu, podał wczoraj Janusz Palikot. Po tym, jak pochwalił się przed mediami, że on też będzie nowym wiceszefem klubu. Schetyna później tłumaczył, że to nie w nagrodę za jego zasługi, lecz dlatego, że "woli go mieć przy sobie".
Palikot jako wiceszef klubu PO może być nie do przełknięcia dla konserwatywnego skrzydła partii. Choć Gowin mówi, że jeśli Palikot powstrzyma się od "happeningów" i "autopromocji", może być niezłym wiceprzewodniczącym, to trudno wyobrazić sobie współpracę obu polityków. I to może być - nieoficjalny - powód odmowy objęcia przez Gowina funkcji wiceszefa klubu parlamentarnego.
Ostateczny skład władz klubu PO poznamy w przyszłym tygodniu. Oprócz Grzegorza Schetyny, i Janusza Palikota w prezydium klubu najpewniej zasiądą Grzegorz Dolniak, Rafał Grupiński, Andrzej Biernat, Paweł Graś i Sławomir Nowak.
Schetyna, Palikot, Graś i Nowak to partyjni fighterzy, natomiast Dolniak, Grupiński i Biernat to ludzie działający w cieniu. Sprawdzi się w PO ten model?
zsz













