Fot. Wojciech Olkuonik / AG
Donald Tusk zagrał va banque - zgodził się na komisję śledczą ws. afery hazardowej. Teraz ma inny problem: kogo postawić na jej czele?
To, że komisje śledcze nic nie wyjaśniają, wie chyba każdy. Zresztą przecież nie o to chodzi, żeby coś wyjaśnić, tylko o teatr, cyrk, zdyskredytowanie przeciwnika.
Na rok przed wyborami prezydenckimi taka komisja to nie lada gratka. Dlatego bardzo istotne jest, kto na czele owego cyrku stanie. To w końcu głównie od przewodniczącego zależy, które małpki i jakie fikołki będą robiły...
PO nie chce
Tusk do walki z opozycją w Sejmie posłał swoich najbliższych współpracowników, więc prawdopodobnie głównym miejscem ich aktywności będzie właśnie komisja hazardowa. Paweł Graś zasiądzie tam na pewno, może również Sławomir Nowak. Czy jednak premier zdecyduje się postawić kogoś ze swoich posłów na czele komisji? Łatwo narazi się na zarzut, że ''próbuje sprawę zamieść pod dywan''. Dlatego w PO chcieliby, aby na czele stanął ktoś z PSL.
PSL się boi
- Najlepiej jakby przewodniczącym został Józef Zych, albo może pani marszałek Kierzkowska. W każdym razie na pewno ktoś z PSL. Wyszłoby, że nie kieruje nią nikt z naszych. Poza tym Zycha wszyscy by szanowali, występowałby jako ekspert - mówi w rozmowie z nami jeden z prominentnych polityków PO.
Okazuje się jednak, że PSL wcale się do tego nie pali. - Na początku faktycznie była mowa o Zychu, ale jak premier wypowiedział wojnę PiS, to ta kandydatura odpada. To nie jest typ wojownika, tylko ekspert. Nie nadaje się do walki. Poza tym nie chcemy brać odpowiedzialności za tę komisję - tłumaczy nam Stanisław Żelichowski. Dodaje też, że PSL funkcji przewodniczącego nie chce, a ich kandydatem będzie prawdopodobnie Adam Krzyśków.
Opozycja pożąda
Lewica rozgłasza wszem i wobec, że w trosce o standardy na czele komisji powinien stanąć ich człowiek, czyli Bartosz Arłukowicz. - To świetny kandydat. Na pewno zagwarantowałby, że komisja zajęłaby się merytoryczną pracą, a nie wojną Platformy z PiS-em - przekonuje rzecznik partii Tomasz Kalita.
Ze strony PiS chrapkę na fotel przewodniczącego ma natomiast Zbigniew Wassermann. - Na czele komisji powinien stanąć ktoś z opozycji, najlepiej osoba dobrze przygotowana, biegła w przepisach prawa, doświadczona - mówi Wassermann.
Opozycja nie ma jednak na co liczyć. To byłoby polityczne samobójstwo dla koalicji. Kto zatem pokieruje cyrkiem? Jeżeli PSL nie przyjdzie z odsieczą, postawią pewnie na Grasia. - Innego wyjścia może nie być. Mamy czas do przyszłego tygodnia - ucina jeden z ważnych posłów Platformy.
Mikołaj Tocki













