Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Premier teoretycznie nie może odwołać Mariusza Kamińskiego bez opinii prezydenta. Bronisław Komorowski znalazł szczwany sposób, żeby to obejść.
Kto powiedział bowiem, że opinia musi być na piśmie. Komorowski najwyraźniej nie lubi bawić się w formalności, bo uważa, że sama wypowiedź Lecha Kaczyńskiego dla telewizji jest w zasadzie wyrażeniem opinii.
Teraz prezydent musi uważać na to co mówi. Wystarczy, żeby źle zaakcentował zdanie: "Nie, chce być prezydentem", żeby Komorowski uznał, że Lech Kaczyński zrzekł się funkcji.
prot
Czytaj również:













