Fot. Jacek Babiel / AG
Afera hazardowa chyba za bardzo rozemocjonowała Jacka Kurskiego, bo znów jechał za szybko. Na szczęście jest immunitet.
Jacek Kurski pędził na otwarcie swojego biura europoselskiego do Olsztyna. Przekroczył przy tym prędkość. Jednak można go - albo i nie - zrozumieć. Dziennikarze czekali, goście czekali, nowe biuro czekało. Poza tym niedużo jest okazji, żeby się w Polsce polansować, jak cały czas walczy się o polskie interesy w Brukseli. Prócz tego koalicja ma kłopoty, a to dla Kurskiego dobra okazji do ataków na rząd.
Eurodeputowanego złapała policja, znowu. Wszystko dobrze się skończyło, bo miał immunitet. Zupełnie jak wtedy, gdy podczepił się pod konwój. On sam twierdzi zaś, że policja w ogóle nie chciała mu dać mandatu.
prot, wideo: Anita Kozłowskia
Czytaj również:













