Janusz Kochanowski tak uważa. - Rzecznik zachowuje się niekonsekwentnie - uważa dr Adam Bodnar, który przypomina o pomyśle RPO sprzed paru miesięcy, by karać za "mowy nienawiści" przeciwko homoseksualistom.
Po ogłoszeniu wyroku sądu, zgodnie z którym kobieta za nazwanie swojego sąsiada "pedałem" musi zapłacić 15 tys. zł zadośćuczynienia, pojawiły się głosy, że to terror poprawności politycznej. W uzasadnieniu wyroku szczeciński sąd przywołał rezolucję Parlamentu Europejskiego ze stycznia 2006 r., która podaje definicję homofobii jako "nieuzasadniony lęk i niechęć wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transseksualnych, oparty na takich uprzedzeniach, jak rasizm, ksenofobia, antysemityzm i seksizm". Działacze praw człowieka ocenili wyrok jako bardzo dobry.
Granice tolerancji
- Nie jestem pewien, czy sądom wolno korzystać z takich rezolucji. Są one przecież z natury rzeczy aktami politycznymi wyrażającymi światopogląd określonego kręgu kulturowego, którego my, Polacy, w większości katolicy, nie musimy przecież do końca podzielać - skomentował w "Rzeczpospolitej" Janusz Kochanowski.
Rzecznikowi praw obywatelskich nie podoba się przede wszystkim sama definicja homofobii. - To fałszywa definicja, bo co to znaczy "nieuzasadniony lęk"? Kto ma decydować o tym, czy lęk jest czy nie jest uzasadniony? Weźmy znanego podróżnika Wojciecha Cejrowskiego. Ma przecież prawo być homofobem. Nie ma obowiązku być homofilem. Jeśli nakazujemy, za pośrednictwem sądu, nawet nie wprost, bycie homofilem, to przekreślamy znaczenie słowa tolerancja. Nie wolno mylić tolerancji z obowiązkiem akceptacji- mówi.
Dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dziwi się słowom rzecznika, ponieważ jeszcze kilka miesięcy temu sam wyszedł z inicjatywą, by do kodeksu karnego "włączyć przepisy dotyczące tzw. mowy nienawiści przeciwko osobom homoseksualnym".
Janusz Kochanowski to rzecznik praw obywatelskich, ale praw pojmowanych w bardzo specyficzny sposób. Wystarczy przypomnieć ostatni pomysł RPO, by tylko Ci, którzy przedłużyli zaświadczenia o swoim zdrowiu psychicznym mogli kandydować w wyborach prezydenckich i parlamentarnych.
Burza po wyroku
Wyrok oburzył wiele środowisk, zwłaszcza prawicowych. Słowa Kochanowskiego to nic wobec komentarza Mirosława Orzechowskiego. "Trzeba będzie zapamiętać, że słowo "pedał", to pojęcie obraźliwe dla kogoś, kto jest pederastą, ciotą, zboczeńcem, czy sodomitą i uprawia praktyki seksualne z drugim mężczyzną, a kosztowne dla wszystkich, którzy odczuwają zdrowy wstręt do tego typu dewiacji" - tak b. szef LPR na swoim blogu komentuje wyrok. Jest jednak jedna istotna różnica - Orzechowski nie jest (i na pewno nigdy nie będzie) rzecznikiem praw obywatelskich.
zsz, wideo: Anita Kozłowska, Katarzyna Łuka
Zobacz:













