Zamieszanie wokół KDT to dobra okazja do politycznego lansu. Szczególnie dla opozycji. Dziś nie będą się ograniczać do kupowania majtek.
Na egzekucje komorniczą przyszli warszawscy radni PiS-u i SLD. Jak podała TVN Warszawa, mają oni zamiar złożyć zawiadomienie do prokuratury na prezydent miasta. - Hanna Gronkiewicz-Waltz chce doprowadzić do ofiar - mówi radny Maciej Maciejowski z PiS-u. Rzeczywiście, nic tak nie zapewni głosów politykowi, jak ofiary wśród... jego wyborców.
Insynuował też, że policja nie powstrzymała ochroniarzy, bo ich zwierzchnikiem jest Grzegorz Schetyna. - Nie jest przypadkiem, że służby pana Grzegorza Schetyny nie interweniowały, podczas gdy gazowano kobiety i małe dzieci. To co się tutaj dzieje, od 89 roku nie miało miejsca - twierdzi.
- Żądamy, żeby pani prezydent natychmiast usiadła do stołu z kupcami z KDT - oświadczył na konferencji prasowej Mariusz Błaszczak. Nie omieszkał podkreślić, że jest ona wiceszefową PO. - Apelujemy do wicepremiera Schetyny. Za chwile może dojść do eskalacji konfliktu - dodaje. Jego wypowiedź była stonowana i spokojna.
Po nim wystąpili na konferencji radni PiS-u z Warszawy. Opisywal, jak barbarzyńskie "bojówki ochroniarskie" zaatakowały bezbronnych kupców. Dla nich racja jest po stronie kupców, a wszystkiemu winne są władze miasta. Ponownie przypomnieli, że od 1989 roku taka sytuacja nie miała miejsca.
- Natychmiast trzeba odstąpić od zdobywania hali i usiąść do rozmów - takie zdaniem rzecznika PiS-u jest najlepsze rozwiązanie konfliktu. - Nie można prawa egzekwować siłą - dodał. Czegoś chyba nie rozumiemu tutaj...
I jeszcze jedna złota myśl rzecznika partii PRAWO i Sprawiedliwość: - To nie jest łamanie prawa. Łamanie prawa jest wtedy, gdy własciciel terenu żąda jego opuszczenia.
Obiektywe głosy
Zbigniew Ćwiąkalski w rozmowie w TVN24 stwierdził, że komornik i ochroniarze mieli prawo użyć siły, a osoby blokujące wejście do KDT łamią prawo. - Jeśli ktoś zmusza komornika do określonego zachowania, może odpowiadać karnie. Komornik może korzystać ze środków przymusu - mówi.
- Jestem warszawiakiem z urodzenia i ja bym chciał, żeby doszło do porozumienia i żeby mieli domy towarowe w innym miejscu. Wszystkie władze Warszawy ponoszą za to odpowiedzialność, a Plac Defilad wygląda jak w 1956 - twierdzi w radiu TOK FM Ryszard Kalisz. Dodaje, że jak przyjeżdżają do niego goście z zagranicy, to wstydzi się, że KDT szpeci centrum miasta.
Tłumaczenia PO
- Dlatego, że, jak panstwo widzą, dookoła hali KDT toczy się w miarę normalnie życie. Jest ruch autobusów, jeżdzą samochody, ludzie przechodzą. W tym momencie trwa normalny zarząd Warszawy. Miasto nie może zostać zablokowane przez grupę kilkuset osób - tłumaczy, dlaczego w miejscu zamieszek nie ma Hanny Gronkiewicz-Waltz, rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. Nie ma to jak zaklinać rzeczywistość.
Widać, że warszawska PO zna kilka PR-owskich sztuczek. Ciągle podkreślany jest fakt, że hale są przeszkodą dla powstania drugiej linii metra. Największego marzenia warszawian obok Mostu Północnego i Stadionu Narodowego.
Szkoda też, że najwyżniejsi politycy Platformy "nabrali wody w usta". Ciekawe, gdzie ukrywa się Grzegorz Schetyna, Donald Tusk czy Paweł Graś. Może czekają na jakieś PR-owskie wytyczne...
A dla "Dziennika" wypowiedział się Stefan Niesiołowski. - Awanturnicy, w dodatku wzięli ze sobą dzieci, a to już obrzydliwe. z tymi ludźmi nie ma o czym dyskutować. Ich umowy skończyły się 31 grudnia 2008 r., okupując halę łamią prawo - oburza się. - PiS jak Ikonowicz, podłączą się pod każdą burdę - komentuje zaangażowanie polityków opozycji.
Hanna Gronkiewicz-Waltz wreszcie przemówiła. Oświadczyła, że nie będzie negocjować z kupcami. Sprawa dla niej jest zakończona. Od dziś będzie miała przydomek "nieprzejednana" lub "żelazna dama". Przynajmniej wśród zwolenników. Jej przeciwnicy pewnie wymyślą mniej pochlebne pseudonimy.
prot
Zostań naszym fanem na Facebooku
Czytaj też:




















