Można narzekać, że stanowisko przewodniczącego PE to tylko prestiż, a nie realna władza. Ale niewątpliwie to prestiż, który ma wielkie symboliczne znaczenie.
Jerzy Buzek jako pierwszy Polak i pierwszy przedstawiciel Europy Środkowo-Wschodniej został wybrany na tak wysokie stanowisko w instytucjach Unii Europejskiej. Po miesiącach negocjacji Polska odniosła znaczący "kuluarowy" sukces w Europie.
W poprzedniej kadencji szansę na stanowisko przewodniczącego europarlamentu miał Bronisław Geremek. Niestety nie wywodził się z jednej z dwóch największych frakcji w PE, stąd jego realne szanse na tę funkcję były dużo mniejsze. Wczoraj minęła pierwsza rocznica jego śmierci - na pewno jego dokonania i poglądy na temat integracji europejskiej są bliskie nowemu przewodniczącemu PE.
Buzek uchodzi - podobnie jak niegdyś Geremek - za koncyliacyjnego i niezwykle uprzejmego polityka. Oczywiście jego rządy nie były pasmem samych sukcesów, a on sam nie ustrzegł się działania pod wpływem nacisków partyjnych. Parlament Europejski to jednak nie polski Sejm, więc i reguły gry są nieco inne. A jak pokazuje poprzednia kadencja PE - w takiej atmosferze Buzek odnajduje się dużo lepiej.
Dziś jest dzień na świętowanie, i to na świętowanie ponadpartyjne. Jakkolwiek oceniać rzeczywistą władzę, jaką ma przewodniczący PE, bez wątpienia Buzek stał się - jak zauważyli europejscy przywódcy - prawdziwym symbolem zjednoczonej Europy. Na pierwsze podsumowania jego pracy na tym "prestiżowym stanowisku" jeszcze poczekajmy.
Zuzanna Szybisty


















