Chcesz zadać pytanie Lechowi Kaczyńskiemu? No problem. Poczytać jego bloga ? No problem. Na nowej, lepszej i fajniejszej stronie prezydenta wszystko to będzie możliwe. Sprawdziliśmy, jak bardzo Kancelaria Prezydenta idzie z duchem internetu.
Pimp my website
Pałac Prezydencki ogłosił zamówienie na nową stronę internetową. Ma być gotowa do końca sierpnia.
Jej wykonawcę poznamy w przyszłym miesiącu. Jak dowiedzieliśmy się w Kancelarii Prezydenta, nowa strona jest pilnie potrzebna, bo stara nie była zmieniana od pięciu lat. Rzeczywiście, w porównaniu z innymi witrynami internetowymi jest bardzo prosta i wygląda trochę archaicznie.

Firmy, które starają się o zamówienie Kancelarii Prezydenta, muszą mieć za sobą pomyślną realizację przynajmniej trzech podobnych projektów - każdy z nich na minimum 100 tys. złotych.
Wsparcie techniczne i pełna obsługa serwisowa mają być zapewnione do 31 grudnia 2010 roku. Data ta dziwnym zbiegiem okoliczności zbiega się z... końcem pierwszej kadencji Lecha Kaczyńskiego.
Nowy serwis prezydenta będzie miał wszystkie najnowsze aplikacje: bloga (ciekawe, jakim blogerem okaże się prezydent...), możliwość zamieszczania filmów z You Tube'a i zadawania przez użytkowników pytań prezydentowi. Będzie można też przespacerować się po wirtualnej wersji Pałacu Prezydenckiego.
Kancelaria Prezydenta zwróciła szczególną uwagę na pozycjonowanie, co musi być zasługą Michała Kamińskiego, który pod tym względem popycha prezydenta i jego otoczenie do przodu. Zgodnie z wymogami oferty, artykuły w nowym serwisie mają być tagowane i wiązane (relatowane) z innymi tekstami, przez co użytkownik łatwiej będzie mógł przenosić się z jednej podstrony na drugą (co powinno zwiększyć czas trwania wizyt i liczbę odsłon). Obecnie pracownicy Kancelarii wiążą artykuły wewnętrznymi, umieszczonymi w treści linkami, do których kod tworzony jest zapewne za każdym razem oddzielnie, nie - przez mechanizm.
W serwisie mają też pojawic się galerie z prawdziwego zdarzenia. To, co obecnie znajduje się na stronach prezydenta, to artykuły z wklejonymi zdjęciami. Mało funkcjonalne rozwiązanie.
Kancelari pozwoli ocenić wszystkie te zmiany przy pomocy specjalnej aplikacji: dzięki niej internauci będą mogli dać znać prezydentowi, czy dobrze odpicował swoją stronę.
Wszystko fajnie, ale...
Paweł Kurek, project manager SURE IT twierdzi, że nowa strona internetowa będzie lepsza od starej, ale może mieć jedną poważną wadę: brak całościowej wizji.
Aplikacje na niej mogą nie stworzyć jednej sensownej całości. Jego zdaniem, pomysł na stronę został - trochę nieudolnie - ściągnięty od Baracka Obamy, na którym polscy politycy ostatnio się wzorują.
"To jest prezydent, tutaj nie ma miejsca na pomyłki"
Nowa strona internetowa - pełna przeróżnych multimedialnych aplikacji - to przydatne, jeśłi nie niezbędne obecnie, narzędzie propagandowe. Prezydent będzie mógł lepiej dotrzeć do potencjalnych wyborców - zwłaszcza przez bloga i możliwość odpowiedzi na pytania. Zapewne będą to odpowiednio dobrane pytania.
Być może zmieni to nieco wizerunek Lecha Kaczyńskiego jako polityka starej daty, nie ufającego nowinkom informatycznym. Przestanie być uważany za prezydenta rodem z pierwszej połowy XX wieku.
Politycy stawiają na internet
Zmiana strony zbiega sie z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. Podobny trend panuje w polskiej polityce od dawna. Prezydent, zamawiając nową stronę, tylko za nim podąży. Zwłaszcza teraz - przed eurowyborami politycy aktywizują się w internecie. Zakładają nowe strony, tworzą profile na serwisach społecznościowych, piszą blogi i umieszczają filmy na You Tubie. Niektórym wychodzi to lepiej, a innym gorzej.
Prezydent idzie za ich przykładem i na rok przed wyborami będzie już miał gotowy przyczółek w internecie. Przyczółek bardzo silny, bo tylu aplikacji nie posiada na razie strona żadnego polskiego polityka.
prot
Czytaj również:
"Sinusoidalny" spadek notowań prezydenta
Arkadiusz Mularczyk promuje się na Jo tubie


















