Fot. Agencja Gazeta
2 : 1. Jarosław Kaczyński powraca do swojej starej, dobrze wszystkim znanej, strategii. Wiadomo, czas wyborów to czas wojny.
- Zaczyna się walka o europarlament, więc reguły gry muszą się zmienić - mówi "Dziennikowi" jedna z osób odpowiedzialnych za politykę medialną PiS. Partia chowa "aniołki Kaczyńskiego" i kończy z polityką miłości, donosi gazeta.
Sygnały o powrocie na stare tory docierały od kilku tygodni. Niemal codzienne konferencje prasowe Jarosława Kaczyńskiego utwierdzały w przekonaniu, że czas gołąbka pokoju niechybnie się skończył. Nie puszczano już spotów reklamowych promujących "nowe otwarcie" PiS, a w mediach prawie w ogóle nie pojawiały się "aniołki Kaczyńskiego": Aleksandra Natalii-Świat, Grażyna Gęsicka i Joanna Kluzik-Rostkowska.
Początkowo szczerze wierzyliśmy, że prezes PiS rzeczywiście chce zmienić swój wizerunek. Nie mieliśmy wątpliwości, że nie będzie "drugim Donkiem", lecz sądziliśmy, że Jarosław Kaczyński ma potrzebę pokazania swojej spokojniejszej twarzy. Nowa kampania wizerunkowa, za którą stał Adam Bielan, nie sprawdziła się jednak tak, jak oczekiwano. Poparcie dla PiS zasadniczo nie wzrosło, a nawet - według niektórych badań - spadło.
"Nowe otwarcie" oficjalnie zaczęło się na kongresie PiS w Krakowie. 31 stycznia Jarosław Kaczyński mówił: - Pokój, nie wojna! Konkurencja, nie ostra starcie! (...) Były niepotrzebne słowa. Być może są w Polsce inteligenci, ci prawdziwi, etosowi, którzy mogli poczuć się urażeni. I dlatego z tego miejsca chcę powiedzieć głośno i mocno: Przepraszam.
Eksperci z zaskoczeniem, ale i z pewnym uznaniem, przyjęli nową strategię PiS. Przewidywano jednak, że zmiana nie będzie trwała. I słusznie. Eurowybory coraz bliżej, sondaże nie zadowalają. 2 kwietnia prezes PiS na konferencji prasowej: - Pan premier celuje w obrażaniu i propagandzie. Dziś po raz kolejny pokazał to w Sejmie. Natomiast tam, gdzie chodzi o konkretne sprawy, to porażka, porażka, porażka i jeszcze raz porażka. Z tego miejsca te porażki wielokrotnie były wymieniane. Więc warto o tym pamiętać.
- Trudno na oszczerstwa Platformy nie reagować. Jeśli oni kłamią, musimy to nazywać po imieniu. PO chce nas zniszczyć. A jak człowieka chcą zarżnąć, to będzie krzyczał - tłumaczy "Dziennikowi" Marek Suski.
Historia zakręciła więc koło.
zsz



















