poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Szczyt NATO, czyli polska komedia pomyłek
Prezydent poparł kandydaturę premiera Danii na sekretarza generalnego NATO, gdyż ten mu powiedział, że Donald Tusk go popiera. Nasz premier temu zaprzeczył. Znów polska polityka stała się komedią pomyłek.
Wyjazdy prezydenta na międzynarodowe konferencje zawsze wiążą się z niebezpieczeństwem, że przydarzy mu się jakaś wpadka. Tym razem było inaczej - Lech Kaczyński zaliczył wpadkę jeszcze zanim szczyt NATO się zaczął.
Nieoczekiwanie dla wszystkich poparł kandydaturę Andersa Rasmussena na szefa NATO, mimo że Polska ma swojego kandydata. Dlaczego to zrobił? Bo Rasmussen powiedział mu, że Donald Tusk go popiera. Prezydent więc udzielił premierowi Danii poparcia.
Rząd był bardzo zaskoczony decyzją prezydenta. Premier Danii pewnie też. - Jesteśmy zaskoczeni stanowiskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na szczycie NATO. Jest ono niezgodne z instrukcją rządu - powiedział Bogdan Klich w Radiu Zet. A instrukcja była prosta: czekać na decyzję Turcji i grać na zwłokę. Może niedługo szanse Radosława Sikorskiego na objęcie funkcji szefa NATO wzrosną. Prezydent postanowił jednak wziąć sprawy w swoje ręce i wyszło jak zwykle.
Lecha Kaczyńskiego broni Aleksander Szczygło. Wg niego, rząd nie dał prezydentowi żadnych instrukcji. - Prezydent deklaruje, że na szczyty jeździ związany instrukcjami rządu - powiedział kilka dni temu w TOK FM Radosław Sikorski. Ciekawe, który z nich mówi prawdę? Sikorski dodał, że prezydent dostał od MSZ dokumenty, żeby mógł przygotować się na szczyt. Być może nie doczytał ich do końca i przez to nie znał instrukcji rządu.
Szczygło wytłumaczy też, dlaczego prezydent od razu poparł premiera Danii. Po pierwsze, bo Rasmussen powiedział mu, że Tusk go popiera. Po drugie, bo to samo prezydent usłyszał z bliżej nieokreślonych "innych źródeł". Po trzecie wreszcie, bo prezydent próbował się do Tuska dodzwonić w tej sprawie, ale mu się nie udało. To wszystko ma go usprawiedliwić. Nas to jednak nie przekonuje.
Nie wiemy, czy Szczygło broni prezydenta, czy chce go jeszcze bardziej pogrążyć, bo jego tłumaczenia - bardzo nieudolne - bardziej szkodzą, niż pomagają Lechowi Kaczyńskiemu. Czekamy teraz na ruch Michała Kamińskiego, które będzie musiał nieźle się napracować, żeby odkręcić całą sprawę. A Anders Rasmussen prawie na pewno zostanie sekretarzem generalnym NATO.
prot
Czytaj też:








![Dla wątpiących w ambicje polityczne Olechowskiego [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/9/7390/z7390649M.jpg)










