Fot. MICHEL EULER AP
Podstawowa wiedza o Gabonie jest konieczna, by zrozumieć skomplikowaną trajektorię myślenia prezesa PiS. Tamtejszy prezydent rządzi już od ponad 40 lat.
Podstawowe informacje, które powinien znać internauta ( w tym też np. osoba korzystająca, choćby od niedawna, z internetowych usług bankowych) - za Wikipedią, biblią każdego internauty:
Gabon, Republika Gabońska (franc. République Gabonaise) - państwo położone w środkowej Afryce nad Oceanem Atlantyckim. (...) Od czasu uzyskania niepodległości od Francji 17 sierpnia 1960, Gabon był rządzony tylko przez dwóch prezydentów. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, Gabon wprowadził wielopartyjny system i nową demokratyczną konstytucję, która uwzględniła bardziej transparentny proces wyborczy i zreformowała wiele rządowych instytucji. Niewielka populacja (niespełna dwa miliony), obfite bogactwa naturalne, i zagraniczne inwestycje uczyniły z Gabonu jeden z najbogatszych krajów regionu o jednym z najwyższych HDI w Czarnej Afryce. Jest członkiem MFW, NAM, ONZ, UNESCO i WHO.
Obecny prezydent Gabonu rządzi od 42 lat
Czyli dlaczego Jarosław Kaczyński tak konsekwentnie wspomina Gabon:
Z ujawnionych dziś na konferencji prasowej Pierwszego Gabonisty RP dowiedzieliśmy się, że jedną z podstawowych gałęzi gospodarki gabońskiej jest uprawa orzeszków. Prezes się myli, ale ma chyba słabość do orzeszków ziemnych: dziennikarz TOK FM dotarł do innej jego wypowiedzi na ich temat i nt. Gabonu.
Wypowiedź z czasów afery z taśmami Gudzowatego - POSŁUCHAJ (TOK FM)
Gabon a sprawa polska, czyli atak Gabonu
Jarosław Kaczyński uczepił się Gabonu wczoraj. Dzięki temu niektórzy Polacy dowiedzieli się o istnieniu tego państwa, a język polskiej polityki wzbogacił się o porównanie "atak Gabonu".
Prezes zdiagnozował bowiem problem protekcjonizmu i możliwość emisji euroobligacji jako marginalne i równie możliwe, co atak Gabonu na Polskę. Ten cytat przejdzie do historii polskiej polityki:
To jest ta sama metoda. Wszyscy zdezawuowali twierdzenie, że mają być jakieś euroobligacje. Pan premier sobie wymyślił sposób straszenia Polaków. Równie dobrze można powiedzieć, że Gabon Polskę zaatakuje, później uzyskać informację, że jednak nie i stwierdzić, że to jest wielki sukces.
Dalibyśmy spokój Gabonowi, gdyby nie to, że dziś Jarosław Kaczyński wzmocnił przekaz: - Mogłem np. posłużyć się przykładem Marsjan. Że Marsjanie zaatakują Polskę. Oczywiście, Gabon jest realnym krajem, ale żaden polityk gaboński na pewno nie poczułby się urażony. Tamci politycy mogliby równie dobrze powiedzieć coś takiego o Polsce.
Dzięki reklamie, jaką jest wyróżnienie z usta samego Prezesa,
Gabon poruszył serca i umysły polityków.
Politycy PO boją się, że prezes PiS Gabonowi zaszkodzi:
Stefan Niesiołowski:
- Poseł Kaczyński obraził najpierw Słowację. Można powiedzieć, że żartobliwie. Ale obrażenie Gabonu już nie było żartobliwe. Ten człowiek traci kontakt z rzeczywistością. (...) Nie warto frustratów komentować. To temat dla psychoanalityka. Takimi sprawami można się zajmować w kategoriach psychologicznej traumy, którą ten pan odkąd przestał być premierem, przeżywa.
mar













