poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Palikot zdradza kolejny sekret z kongresu PiS
Alkohol w butelce przypominającej flakonik perfum - to miał być hit podczas kongresu PiS. Przynajmniej tak utrzymuje Janusz Palikot . To ma być kolejny dowód na to, że Palikot TAM był.
Na dzisiejszej konferencji prasowej w Lublinie Janusz Palikot zdradził kolejne szczegóły dotyczące kongresu PiS, na którym rzekomo miał być. - Byłem tam krótko, tylko w sobotę, pomagały mi cztery osoby i jedna z nich wyniosła właśnie to - tłumaczył pokazując tajemniczą butelkę alkoholu o nazwie "Grappa di moscato". Palikot nie zapomniał, jakie gadżety przynosić, by robić wrażenie.
Wcześniej na swoim blogu poseł zaprzeczył doniesieniom "Dziennika", że z kongresu miała mu donosić pewna dziennikarka z czerwonym laptopem. "Muszę stanowczo zdementować: to nie była ona, choć w kuluarach mijałem ją dwukrotnie... Fakt, w ostatniej fazie, kiedy już musiałem polecieć na spotkanie w Lublinie, poprosiłem o pomoc dwie wtajemniczone w całą akcję osoby z... PiS-u, ale jako żywo, żadna z nich czerwonego laptopa nie miała" - napisał na swoim blogu . Palikot zapewnił, że gdyby ktoś z PiS-u poprosił go, żeby się ujawnił to "wstałbym wtedy z szóstego rzędu, ukłonił się wszystkim, pożyczył owocnych obrad i wyszedł, pewnie nawet wstydliwie poczerwieniały".
Palikot potrafi dawkować emocje i skutecznie siać wątpliwości. Akcja "Palikot na kongresie PiS" odniosła sukces - jego wyczyny przyćmiły nieco sam kongres. I o to chodziło.
Zobacz:

















