Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
W nowym roku PO nie ustrzegło się przed wpadkami. A wszystko przez kryzys. Platforma domaga się zawieszenia dotacji z budżetu dla partii, po czym okazuje się, że pod koniec ub. r. wydano rozporządzenie, wedle którego kwoty subwencji podwyższa się o 6,5 procent.
Według informacji Radia TOK FM, w listopadzie 2008 r. minister finansów wydał rozporządzenie, w którym mozna przeczytać, że dotacje dla partii wzrosną o 6,5 proc. Podobnie jak tegoroczny wzrost pensji posłów, ministrów czy prezydenta to nie są podwyżki, lecz skutki waloryzacji. - Skoro w ustawie o finansowaniu partii politycznych jest zapis mówiący o corocznej waloryzacji subwencji, minister musiał to rozporządzenie wydać - tłumaczy Radiu TOK FM Zbigniew Chlebowski.
Szef klubu PO dopiero co wczoraj informował dziennikarzy w Sejmie, że Platforma przygotowała projekt ustawy zawieszającej finansowanie partii z budżetu od kwietnia 2009 r. do końca 2010 r. W ten sposób, Sejm może zaoszczędzić ok. 200 mln zł - a w dobie kryzysu każde oszczędności się liczą (i dobrze wyglądają u wyborców).
Obecne zamieszanie przypomina ubiegłotygodniową wpadkę rządu z rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie podniesienia płac wyższym urzędnikom państwowym o 2-10 proc., które znaleźliśmy na stronach rządowych. Gdy spytaliśmy o to w Kancelarii Premiera, Tomasz Arabski zapewnił nas, że rozporządzenie to na pewno nie wejdzie w życie. Podnoszenie sobie pensji, kiedy rośnie bezrobocie i maleją zarobki Polaków, to polityczne samobójstwo.
Nastały ciężkie czasy dla gabinetu Donalda Tuska. Premier szuka oszczędności, gdzie się da, byle utrzymać deficyt budżetowy w wysokości 18 mld zł. Przy okazji wychodzą jednak pewne niekonsekwencje ekipy rządzącej. Ale kto w rządzie przypuszczał w listopadzie, że kryzys - którym straszył prezydent i PiS - rzeczywiście tak prędko przyjdzie. Skoro nawet ekonomiści uspokajali.
zsz













