poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Poświęcili Ćwiąkalskiego, zafundują nam komisję?
Fot. Maciej Swierczynski / AG
Ćwiąkalski zrezygnował dla ratowania wizerunku rządu i PO, poleciały inne głowy. A opozycja coraz głośniej żąda powołania ws. Olewnika komisji śledczej. Wygłada też na to, że Platforma z PR-owskich powodów znów się ugnie i zafunduje nam następny twór służący zbijaniu kapitału politycznego.
Ćwiąkalski zrezygnował nie z powodu błędów jakie popełnił, nie z powodu ataków opozycji, ale przez jedno wydarzenie, na które zresztą nie miał żadnego wpływu. - Nie sposób jest, aby minister śledził los każdego bandziora, który siedzi w więzieniu - słusznie stwierdził w rozmowie z nami Stefan Niesiołowski.
Posłuchaj wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego
Minister jest odpowiedzialny politycznie za takie sytuacje, ale na pewno nie był to wystarczający powód do rezygnacji. Po za tym, jak przyznaje Hołda, Ćwiąkalski był dobrym ministrem. Być może premier wymógł na nim taką decyzję, żeby powstrzymać ewentualny spadek poparcie dla rządu.
Stracił jednak sprawnego i apolitycznego ministra, który nie wykorzystywał stanowiska dla wzmocnienia swojej partyjnej pozycji, czy zwiększenia notowań wśród wyborców.
Na konferencji prasowej po złożeniu rezygnacji Ćwiąkalski wyglądał na zrelaksowanego. Widać było, że dymisji nie jest dla niego porażką. Od dawna jest wziętym adwokatem i obrońcą w wielu głośnych sprawach m.in. Andrzeja Modrzejewskiego. Do ministerstwa trafił poniekąd z łapanki, a przed jego nominacją na dziennikarskiej giełdzie pojawiały się inne nazwiska, zwykle - polityków zdolnych odpierać ataki Zbigniewa Ziobry i PiS-u. Ćwiąkalski świetnie da sobie radę, pytanie, na kogo postawi Donald Tusk.
Absurdalna komisja
Samobójstwo kolejnego porywacza Olewnika i dymisja Ćwiąkalskiego spowodowały, że politycy coraz głośniej zaczęli się domagać utworzenia nowej komisji śledczej. To kiepski pomysł, bo jej członkowie bardziej zajęliby się propagandą niż merytoryczną pracą - powtórzyliby "sukcesy" komisji ds. nacisków i Barbary Blidy.
Biorąc pod uwagę dotychczasowe efekty prac komisji śledczych, można być pewnym, że wyniki prac komisji ws. Olewnika byłyby nikłe. Tym bardziej, że sprawa Olewnika nie ogranicza się do grzebania w aktach i przesłuchiwania prokuratorów, a nawet to niezbyt dobrze wychodzi sejmowym śledczym.
Podobnie sądzi Hołda. - Są jakieś granice absurdu. Powstanie takiej komisji to jest bezsensowny pomysł - stwierdził w rozmowie z PolitBiurem. - Czym miała by się zająć taka komisja? Szukaniem śladów? - pytał się ironicznie. Członkowie komisji raczej nie pojechaliby na miejsce zbrodni, żeby szukać - przeoczonych przez policję - dowodów zbrodni.
Wygląda jednak na to, że premier Tusk działa pod wpływem impulsu i poddaje się presji PiS-u i sondaży. - Jeśli trafi do mnie taki wniosek, to będę rekomendował powstanie komisji śledczej. Sprawa domaga się wyjaśnienia nie tylko w prawny sposób. Będę oczekiwał od prokuratury i służb wewnętrznych, aby wyjaśnić sprawę samobójstwa trzeciego zabójcy Olewnika. Nie chcę, żeby jakakolwiek ponura tajemnica wisiała nad ta sprawą. Bo to się połozy cieniem na życiu publicznym w Polsce - mówił Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.
prot, mar
Czytaj również:
"Ćwiąkalski może odejść, jak odejdzie prezydent"
Kto za Ćwiąkalskiego? Drugi AntyZiobro












