poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
"Ćwiąkalski może odejść, jak odejdzie prezydent"
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Stefan Niesiołowski broni ministra sprawiedliwości. - W pełni się zgadzam z prezydentem, tylko najpierw niech się poda pan prezydent do dymisji - skomentował apel Lecha Kaczyńskiego o zmiany w rządzie po kolejnym samobójstwie skazanego w sprawie porwania Olewnika.
Dziś ma odbyć się spotkanie ministra sprawiedliwości z premierem. Temat - kolejne samobójstwo skazanego za porwanie Krzysztofa Olewnika. Sławomir Nowak zapowiedział, że wyciągnięte zostaną "daleko idące konsekwencje" z tego zdarzenia. Ćwiąkalski zostanie zdymisjonowany? Apelował o to wczoraj prezydent (sam kiedyś był ministrem sprawiedliwości i został zdymisjonowany).
- Ja się w pełni zgadzam z panem prezydentem. Tylko najpierw niech poda się pan prezydent do dymisji, bo jak on był ministrem sprawiedliwości, to uciekł Niemczyk z więzienia z Wadowic, a jak był minister Ziobro, to się powiesił Franiewski - ten pierwszy bandzior - skomentował w radiu RFM FM apel prezydenta Stefan Niesiołowski. Argument wicemarszałka nie zmieniają jednak faktu, że Ćwiąkalski jest odpowiedzialny politycznie za takie wydarzenia.
- Bardzo bym się zdziwił, gdyby premier pozostawił, to bez upomnienia, czy decyzji - skomentował sprawę w Radiu Zet Janusz Zemke. Dla niego odpowiedzialność ministra za to wydarzenia jest bezsporna jednak uważa również, że Ćwiąkalski nie powinien być zdymisjonowany, a apel prezydenta ma podtekst polityczny. - Sugestie pana prezydenta są silnie podbudowane polityką PiS-u - stwierdził Zemke.
Tusk nie musiał zdymisjonować Ćwiąkalskiego, bo ten sam zrezygnował. - Oddałem się do dyspozycji premiera i pan premier przyjął moją rezygnację. Saper myli się tylko raz - stwierdził minister sprawiedliwości.
prot
Czytaj również:
Ćwiąkalski: Kaczyński nie wie, co mówi











