poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Gulczyński: Próbują robić aferę. Wałęsa: To prowokacja
- Podniosłem rękę w stronę kamery, bo by mnie dziennikarz nią uderzył - wyjaśnia wczorajszy incydent w sądzie Piotr Gulczyński, prezes Instytutu Lecha Wałęsy. Jego zdaniem, niepotrzebnie robi się z tego aferę. - Jest mi przykro, że robi się takie zamieszanie - wyjaśnia w rozmowie z Politbiurem. - To prowokacja - mówi Lech Wałęsa.
Na zakończenie rozprawy Lech Wałęsa kontra Grzegorz Braun doszło do incydentu na sali sądowej. Współpracownik b. prezydenta- Piotr Gulczyński miał uderzyć operatora kamery - Ryszarda Sołtysika. Film z tego zdarzenia krąży od kilkunastu godzin po sieci - cały film można obejrzeć na serwisie Polityczni.pl, który opublikował go jako pierwszy.
W rozmowie z Politbiurem, dziennikarz tak opowiadał o tym zdarzeniu: - Gdy sędzina ogłosiła koniec rozprawy, włączyłem kamerę i chciałem sfilmować wychodzących ludzi. W pewnym momencie człowiek z otoczenia Lecha Wałęsy, którego nie znam, uderzył mnie otwartą pięścią w kamerę. Nie wiem, dlaczego tak zareagował.
Piotr Gulczyński potwierdza, że doszło do takiej sytuacji. - To był króciutki moment wyjścia z sali. Podniosłem rękę na kamerę, ponieważ miałem wrażenie, że zaraz we mnie uderzy - wyjaśnia nam Gulczyński. Wrażenie? Poza tym na filmie widać, że zachowanie Gulczyńskiego daleko wykraczało poza "podniesienie ręki": widać, jak szef ILW podchodzi do kamerzysty przed uderzeniem go.
Prezes Instytutu Lecha Wałęsy tłumaczy, że trudno mu odtworzyć dokładny przebieg tego incydentu, bo to była kwestia kilku sekund.
Zdaniem Gulczyńskiego , po tym jak "podniósł rękę na kamerę", kilka kobiet zaczęło krzyczeć w jego stronę. - Zaczęli tworzyć jakąś dziwną atmosferę - opowiada. Według niego, w pobliżu byli policjanci i odpowiednio zareagowali na to zdarzenie. Innego zdania jest Robert Sołtysik, który jest zaskoczony, że policjanci nie chcieli nawet wylegitymować Gulczyńskiego.
- Jest mi przykro, że robi się takie zamieszanie wokół tego zdarzenia - tłumaczy.
Z kolei Lech Wałęsa broni współpracownika: - Odbieram to jako prowokację tamtych ludzi, w obrębie których jest masa paranoików, którzy nakręcają bzdurne filmy i szukają takich sensacji - mówił na dzisiejszej konferencji prasowej w centrum PAP.
Wałęsa podkreśla, że nie widział całego zdarzenia, ale... - Spodziewałem się prowokacji, bo po tych ludzi można się było spodziewać - dodaje.
Piotr Gulczyński to długoletni współpracownik Lecha Wałęsy. Prezesem ILW został w 2000 r. mając zaledwie 25 lat. Specjalizuje się w dziedzinie stosunków międzynarodowych i zarządzania NGO.
zsz













