poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Kamiński: Politykę Tuska dyktuje frustracja po przegranej
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Unijny szczyt w Brukseli coraz bliżej, jednak na linii prezydent-rząd wciąż nie widać porozumienia. - Mam wrażenie, że politykę Donalda Tuska dyktuje frustracja po przegranych wyborach prezydenckich - stwierdził w TVN24 sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński i zapewnił, że Lech Kaczyński "chce współpracować z rządem".
Spór pomiędzy rządem, a prezydentem dotyczy delegacji na przyszłotygodniowy szczyt UE w Brukseli. Wczoraj Rada Ministrów przyjęła uchwałę, w której upoważniła Donalda Tuska do ustalania składu polskiej delegacji. Uchwałą nie przejęła się jednak Kancelaria Prezydenta. Wieczorem Piotr Kownacki stanowczo zapowiedział, że Lech Kaczyński i tak poleci do Brukseli.
- Według konstytucji to prezydent jest najważniejszym reprezentantem Polski na zewnątrz - argumentował w "Magazynie 24 godziny" Kamiński.
Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta starał się wszelkimi siłami bronić głowy państwa, jednocześnie twierdząc, że wina w obecnym sporze leży jedynie po stronie gabinetu Donalda Tuska.
- W tym rządzie dominuje chęć walki z prezydentem pod kątem polityki międzynarodowej
- stwierdził Kamiński.
Zdaniem Kamińskiego obecny rząd stara się również "dezinformować głowę państwa". Na dowód tego Kamiński przytoczył pismo do Kancelarii Prezydenta przysłane z MSZ.
- Dyrektor sekretariatu MSZ przysłał do kancelarii pismo, w którym stwierdza, że prezydent nie ma potrzeby zapoznawać się z agendą spotkania w Brukseli. To kuriozalne - bulwersował się Kamiński.
Jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie omieszkał też zaatakować samego premiera:
- Niedługo Tusk obudzi się zły rano i postanowi przyjąć uchwałę, że umowy międzynarodowe ratyfikuje rząd, a nie prezydent
- ironizował jeden ze spin-doctorów PiS-u.
Kamiński stwierdził równocześnie, że Rada Ministrów "nie może mówić prezydentowi co ma robić" oraz podkreślił, że to prezydent powinien przewodniczyć polskiej delegacji na szczycie w Brukseli.
- Albo uznajemy rządy prawa, albo że Donald Tusk jest jakimś bogiem - powiedział Kamiński.
Podczas programu Michał Kamiński wielokrotnie atakował rząd i to głównie za sprawy, które z prezydentem nie mają nic wspólnego. Dowiedzieliśmy się więc, że PO dramatycznie spadają notowania, działania rządu zrujnowały gospodarkę(w przeciwieństwie do gabinetu Jarosława Kaczyńskiego), a ekipa Donalda Tuska proponuje Polakom "dziki liberalizm". Oczywiście Kamiński jako członek PiS-u ma całkowite prawo do wysuwania takich ocen. Problem w tym, że w telewizji występował on w roli urzędnika prezydenta. W tej sytuacji można uznać, że Kamiński złamał bojkot TVN-u przez PiS (nie pierwszy raz) i powinien zostać zdyscyplinowany przez swoich partyjnych kolegów.
Bartłomiej Kępiński
Czytaj też:
PO do prezydenta: Czasami warto odpuścić
Sikorski: Spór rządu z prezydentem powinien rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjnego
Kownacki: Prezydent pojedzie na szczyt UE, "Jesteśmy blisko skandalu"



















