Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
- Przy ostatnim szczycie pan premier dla świętego spokoju ustąpił i zabrał pana prezydenta do delegacji - powiedział w TVN24 Sławomir Nowak, szef gabinetu Donalda Tuska. - Chciałbym, żeby pan prezydent był jak premier, że czasami warto odpuścić - mówił z kolei Zbigniew Chlebowski w TOK FM. Prezydent chce lecieć na szczyt, ale rząd nie ma zamiaru "robić kolejnych gestów" wobec prezydenta. Będzie kompromitacja w Brukseli?
Rys. Jerzy Sawka
Kancelaria prezydenta i gabinet premiera nie potrafią się porozumieć ws. ustalenia delegacji na szczyt UE, więc rząd przyjął uchwałę, wg której to Donald Tusk wyznaczy skład delegacji na najbliższy szczyt. Pomimo tego, Piotr Kownacki potwierdził wczoraj wieczorem, że Lech Kaczyński wybiera się do Brukseli. Platforma stawia sprawę jasno: - W konstytucji jest zapisane, że to rząd odpowiada za realizację polityki zagranicznej, prezydent tylko współdziała - twierdzi Chlebowski .
Zarówno szef klubu PO, jak i szef kancelarii premiera obawiają się, że jeśli prezydent rzeczywiście pojedzie do Brukseli, polską delegację czeka kompromitacja. - Polska powinna być normalnym krajem - podkreślał Nowak. Najwidoczniej nie będzie dopóty, dopóki nie rozdzieli się jasno kompetencji prezydenta i premiera. Wczoraj Lech Kaczyński tłumaczył w Sygnałach Dnia, że jest "najwyższym przedstawicielem RP", więc to on odpowiada za politykę zagraniczną. Dzisiaj politycy PO przypominają, że w konstytucji jest zapisane, że "za realizację polityki zagranicznej odpowiada rząd". - Chciałbym, żeby pan prezydent czytał dosyć precyzyjnie zapisy konstytucji - apelował Chlebowski.
Politycy Platformy wydają się być zniecierpliwieni bezkompromisową postawą prezydenta.
- Przy ostatnim szczycie dla świętego spokoju pan premier ustąpił i zabrał do delegacji prezydenta. Teraz sprawa ma się inaczej. Tam jedzie się ciężko pracować. Nie jest to miejsce do "sobiegadania"
- tłumaczył Sławomir Nowak.
Lech Kaczyński się jednak nie poddaje. - To oczywiste, że przewodniczę wtedy, kiedy pojadę. Chciałbym przypomnieć, że to mojego podpisu brakuje na Traktacie z Lizbony, więc chyba to ja jestem tu bardziej odpowiednią osobą - mówił wczoraj prezydent.
- Mam więcej wigoru, jeśli chodzi o załatwianie tam różnych spraw dla Polski
- dodał Kaczyński.
Prezydent grozi, że nie podpisze traktatu, jeśli nie będzie szefem delegacji?
Dzisiejszy "Dziennik" napisał, że prezydent zarezerwował już sobie samolot rządowy, aby polecieć do Brukseli 15 października (dzień po wylocie delegacji rządu). W najbliższych dniach czekają nas kolejne przepychanki na linii rząd- prezydent?
zsz
"Prezydent nie może jechać do Brukseli wbrew Radzie Ministrów"













