poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Kownacki: Prezydent pojedzie na szczyt UE, "Jesteśmy blisko skandalu"
fot. Piotr Augustyniak / AG
- Jesteśmy blisko skandalu. Może niedługo Rada Ministrów wyda uchwałę pozbawiającą uchwałę prawa łaski? Takie uchwały są warte tyle, ile papier, na którym są wydrukowane - tak Piotr Kownacki skomentował w TVN24 uchwałę rządu, według której to Donald Tusk wyznaczy skład delegacji na najbliższy szczyt UE. Szef Kancelarii Prezydenta potwierdził również, że Lech Kaczyński wybiera się do Brukseli.
Od kilku dni trwa kolejny spór na linii prezydent - premier o to, kto ma przewodniczyć polskiej delegacji na przyszłotygodniowym szczycie UE w Brukseli. Dzisiaj Radosław Sikorski w "Kropce nad i" ujawnił, że Rada Ministrów przyjęła uchwałę, o tym, że to premier będzie wyznaczał skład delegacji. Informacja ta wzburzyła otoczenie Lecha Kaczyńskiego.
- Nie rozumiem dlaczego premier chce wywołać następny konflikt
- stwierdził Kownacki w "Magazynie 24 godziny".
Zdaniem szefa Kancelarii Lecha Kaczyńskiego Rada Ministrów nie ma prawa narzucać prezydentowi "co ma robić", a jedynie decydować o wyjeździe poszczególnych członków rządu.
- Rada Ministrów powinna odnosić się do swoich kompetencji - podkreślił stanowczo Kownacki.
Słowa Kownackiego rozśmieszyły obecnego w studiu Sławomira Nitrasa z PO, który zarzucił szefowi Kancelarii Prezydenta "burzenie konstytucyjnego porządku". Według posła Platformy Rada Ministrów wcale nie nakazała nic prezydentowi, a jedynie określiła kto ma reprezentować nasz kraj na unijnym szczycie.
- Prezydent może robić, co zechce. Jednak konstytucja jasno mówi, że politykę zagraniczną prowadzi rząd - powiedział Nitras.
Z kolei poseł SLD Jerzy Wenderlich - na zasadzie gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta - nie omieszkał ostro skrytykować zarówno premiera jak i prezydenta.
- Wart jeden drugiego. Szkoda, że ten żenujący spektakl ma więcej odcinków, niż brazylijskie telenowele. Spory, że jeden chce jechać, a drugi mówi "nie" rozstrzygają biura podróży
- stwierdził w swoim stylu Wenderlich.
Poseł Sojuszu dodał, że konflikt na linii prezydent-premier nieustannie "kompromituje Polskę", pokazując nasz kraj jako niestabilny politycznie.
Kompetencyjnej "wojny na górze" ciąg dalszy. Szkoda, że na tym wszystkim najbardziej tracą nie politycy, a wizerunek Polski w zjednoczonej Europie. Możemy mieć tylko nadzieję, że na unijnym szczycie nie dojdzie do skandalu, o którym mówił Piotr Kownacki (patrz: dwie oddzielne delegacje).
Bartłomiej Kępiński
Czytaj też:
Prezydent grozi, że nie podpisze traktatu, jeśli nie będzie szefem delegacji?
"Prezydent nie może jechać do Brukseli wbrew Radzie Ministrów"













