poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Jak Kurski aferę tropi, ale prokuratury nie zawiadomi
Fot. Sławomir Kamiński / AG
- ABW zbiera na mnie haki - mówił dzisiaj w Radiu TOK FM Jacek Kurski . Pół godziny później potwierdził to w Gazeta.pl. Miesiąc temu informował w TOK FM, że PO planuje rozkręcić aferę na Pomorzu z jego udziałem. Kurski stawia zarzuty, choć prokuratury nie ma zamiaru zawiadamiać.
Jacek Kurski udowadnia, że można z niczego rozpętać aferę. - Mam informację, że wobec mnie są czynione zabiegi, które mają mnie zdyskredytować. ABW bez pozostawienia żadnych śladów i dokumentów - "na blachę" - chodzi po różnych ludziach i instytucjach z intencją zbierania haków na mnie - mówił dzisiaj w TOK FM poseł PiS.
ABW w specjalnym komunikacie zaprzeczyła informacjom posła i podkreśliła, że jeżeli doniesienia Kurskiego są prawdziwe, to powinien on zawiadomić prokuraturę. Kurski nie chce jednak tego robić. O sprawie miał poinformować już i Grzegorza Schetynę i Jarosława Kaczyńskiego. Dyplomatycznie tłumaczy, że liczy na to, iż "Schetyna i Kaczyński wystarczą, że uprzytomni to tym, którzy chcą używać służb specjalnych przeciwko opozycji, żeby tego nie robić".
Co ciekawe, niemal dokładnie miesiąc temu, Kurski również w radiu TOK FM mówił, że będzie prawdopodobnie następną osobą, po Zbigniewie Ziobrze, której Platforma postawi jakieś polityczne zarzuty. PO miałaby "przygotować" jakąś aferę na Pomorzu, tak aby przykryć informacje o postawieniu zarzutów korupcyjnych prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu, byłemu członkowi PO. Takie informacje mieli mu przekazać "życzliwi ludzie z PO". O tej sprawie poseł PiS również nie powiadomił prokuratury.
Temat zbierania haków na Kurskiego podchwyciły już media. Teraz poseł PiS powinien pokazać, że ma konkretne dowody na to, że PO chce go zniszczyć. Inaczej można by pomyśleć, że obawy Kurskiego są tylko dowodem jego bujnej wyobraźni.
zsz
Kurski opowiada: ABW zbiera na mnie haki
Kurski: Będę następną ofiarą PO












