poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Joachim Brudziński zażenowany Jarosławem Kaczyńskim?
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
- Jeżeli ktoś z moich kolegów świadomie skłamał w usprawiedliwieniu, żeby wziąć 300 złotych, to jestem zażenowany - stwierdził w Radiu Zet sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński, komentując masowe usprawiedliwianie posłów PiS z nieobecności na posiedzeniu Sejmu w lipcu, gdy uczestniczyli oni w konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego. Sam prezes PiS tłumaczył się "niemożliwymi do przewidzenia przeszkodami".
W lipcu klub parlamentarny PiS zbojkotował jedno z posiedzeń sejmowych i chwilę potem 141 posłów tej formacji zgromadziło się na konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego. Za nieobecność w czasie obrad Sejmu, obcinane jest 300 złotych z diety poselskiej. Żeby uniknąć potrąceń, parlamentarzyści PiS zaczęli masowo pisać usprawiedliwienia, tłumacząc swoją nieobecność różnymi przyczynami - chorobami, podróżami, uroczystościami ("odsłaniałem tablicę").
Usprawiedliwienia na nic się jednak nie zdały, gdyż kamery telewizyjne zarejestrowały konferencję Kaczyńskiego, gdzie byli nieobecni na sali obrad Sejmu posłowie. Fakt ten wykorzystał SLD, który na swojej konferencji prasowej rzucił hasło: Wstyd, że kłamiecie za 300 zł. Posłowie PiS-u zaczęli masowo wycofywać usprawiedliwienia.
Zachowanie członków swojej partii skomentował Joachim Brudziński.
Jeżeli ktoś z moich kolegów napisał takie usprawiedliwienie świadomie kłamiąc - wprowadzając w błąd Kancelarię Sejmu - po to, żeby wziąć 300 złotych, to jestem zażenowany
- stwierdził poseł PiS .
Jedną z osób, przez którą Brudziński mógłby poczuć się zażenowanym jest Jarosław Kaczyński. W czasie obrad Sejmu zwołał konferencję prasową. W swoim usprawiedliwieniu napisał natomiast że: "powodem absencji i brak podpisu na liście spowodowane było niemożliwymi do przewidzenia przeszkodami, jakie miały miejsce w wyżej wskazanych dniach"
Lord Sikorski
W wywiadzie Brudziński wypowiadał się również na temat dużej popularności Radosława Sikorskiego. Tłumaczy ją tym, że minister spraw zagranicznych kreowany jest na angielskiego lorda, co podoba się społeczeństwu. Pomijane są natomiast jego mniej eleganckie zachowania. Jego samego nazywa sarkastycznie "lordem spod Bydgoszczy".
CZYTAJ WIĘCEJ:
Posłowie zasypują komisję etyki skargami
prot













