poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Bojkotując TVN PiS zaszkodził jedynie sobie
Już ponad trzy tygodnie działacze PiS bojkotują stacje TVN i TVN24. Z tego powodu do studia zapraszani są politycy kojarzeni z prawicą, którzy byli do tej pory raczej marginalizowani w mediach, m.in. Ryszard Czarnecki, Marek Jurek, Kazimierz Ujazdowski czy Artur Zawisza. Brak obecności posłów PiS nie tylko nie szkodzi telewizji, ale być może przyczynił się do... wzrostu oglądalności TVN24. Najwyraźniej bojkot TVN szkodzi jedynie PiS .
W środę 16 lipca Rada Krajowa Prawa i Sprawiedliwości postanowiła, że politycy tej partii nie będą pojawiać się na antenie stacji TVN i TVN24. Już tego samego dnia nie zjawił się w programie "Magazyn 24 godziny" umówiony wcześniej Krzysztof Putra. Oficjalny powód bojkotu to "brak obiektywności dziennikarzy tej stacji", jak tłumaczył następnego dnia Jarosław Kaczyński.
Wszystko o bojkocie TVN przez PiS
Dziennikarze TVN nie przejęli się jednak bojkotem ich stacji przez największą partię opozycyjną. Do programów publicystycznych zapraszani są bowiem dawni członkowie PiS , którzy nadal kojarzeni są z tą partią, jak Marek Jurek czy Jarosław Sellin, albo politycy o poglądach bardzo zbieżnych z PiS jak Ryszard Czarnecki. W zastępstwie posłow PiS-u pojawia się też np. Janusz Korwin-Mikke. To oni korzystają teraz z tego, że mogą wystąpić w najbardziej popularnych programach publicystycznych TVN24 i to wystąpić jako wyłączni reprezentanci prawicy.
- PiS powinno teraz samo sobie pluć w brodę, że stworzyło sytuację, w której na antenie występują ich konkurenci - mówiła kilka dni temu w "Dzienniku" jedna z osób z kierownictwa TVN.
Bojkot nie jest jednak zupełny. W Sejmie posłowie PiS czasami odpowiadają na pytania dziennikarzy TVN. Jak wyjaśniają politycy partii Jarosława Kaczyńskiego, bojkot dotyczy jedynie występowania w programach stacji oraz udzielania wypowiedzi na wyłączność. Istnieje zatem furtka, aby pojawiać się w "nieobiektywnym" medium.
Innym sposobem Prawa i Sprawiedliwości , aby widzowie TVN o nich nie zapomnieli, jest wzmożona aktywność konferencyjna polityków tej partii w ciagu ostatnich tygodni. Od poniedziałku do czwartku PiS przygotowało aż sześć konferencji prasowych, na których najczęściej pojawiającymi się politykami są Zbigniew Ziobro i Arkadiusz Mularczyk. A TVN24 transmituje na żywo niemal wszystkie konferencje prasowe polskich posłów. Pierwotne tematy konferencji, jak np. sprawa egzaminów na aplikacje sędziowskie czy profesjonalizacji armii schodziły na dalszy plan, a głównym motywem spotkania z dziennikarzami było udowadnianie, że PO nic nie robi.
Letni okres to zapewne najlepszy czas, jaki politycy PiS mogli wybrać na bojkot. Posłowie są na urlopach i zdecydowanie rzadziej pojawiają się w mediach. Ponadto niektóre programy publicystyczne mają wakacyjną przerwę, jak np. "Kropka nad i" Moniki Olejnik. Brak polityków PiS na antenie nie jest więc aż tak odczuwalny, jakby mógłby być w innych miesiącach.
Nie wiadomo, jak długo Jarosław Kaczyński i inni jego partyjni koledzy nie będą pojawiać się w TVN. Marek Suski tłumaczył w lipcu w TOK FM, że bojkot nie jest "raz na zawsze" i skończy się, jeśli stacja spełni "warunki obiektywizmu". Co to konkretnie oznacza, trudno zgadywać.
Suski: Jeśli TVN zachowa reguły obiektywizmu, to wtedy wrócimy
Co ciekawe, wg danych TNS OBOP przygotowanych dla serwisu Wirtualne Media, oglądalność TVN24 w ciągu pierwszego pełnego tygodnia bojkotu (21-27 lipca) wzrosła o 0,6 pkt. procentowego (z 3,86 proc. do 4,46 proc.). Dobrze więc widać, kto na bojkocie stracił, a kto zyskał.
Zuzanna Szybisty

























