Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Przekroczył cienką granicę między krytyką a obrazą.
Janusz Palikot od początku kadencji Sejmu zarezerwował sobie rolę błazna polskiej polityki - kogoś, kto przez wygłupy, chce uwypuklić jakieś istotne problemy, a przez to dać możliwość jego rozwiązania. Jednocześnie ma przy tym sprawiać, że polityka będzie bliższa ludziom, bardziej na luzie.
Czytaj też: Palikot: Spuściłem powietrze z Jarosława Kaczyńskiego
Tak tłumaczyć można sens pytań o zdrowie prezydenta czy też słynne wystąpienie z wibratorem w ręku. Polacy to akceptowali, dopóki Palikot nie przekroczył granic dobrego smaku. Nazwanie prezydenta chamem nie jest już ani żartem, ani błazenadą, ale zwykłą obrazą.
Reakcja na wypowiedź Palikota była zgodna, zarówno politycy PO, jak i PiS-u ostro go skrytykowali. Prokuratura natomiast sprawdza, czy Palikot nie złamał prawa.
Co prawda klub parlamentarny jeszcze nie zdecydował ,co z nim zrobi, ale poszczególni politycy Platformy już ogłaszają, że nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Podobne odczucia mają Polacy. W sondażu "Rzeczpospolitej" ponad połowa przyznał, że PO powinno wyrzucić Palikota z partii.
PO ma dość Palikota. "Do jego zachowania musimy się przyzwyczaić"
Prokuratura wszczyna postępowanie ws. wypowiedzi Palikota. Kaczyński: PO całe jest jak Palikot
Polityk Platformy sam na siebie sprowadził takie kłopoty. Tym razem raczej nie skończy się na rozmowie ze Zbigniewem Chlebowskim. Być może czeka go też sprawa sądowa. Największą jednak stratą może okazać się utrata sympatii i poparcia części społeczeństwa. Ludziom przestały się podobać jego żarty. Błazen przestał być śmieszny.
Michał Protaziuk













