poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Tusk: Ja tylko staram się być delikatny...
- Ja nie wiem, co się porobiło z niektórymi uczestnikami debaty publicznej i jej komentatorami, że uważają za pierwszą cnotę polityka awanturę - tak premier Tusk skomentował opinie niektórych polityków i dziennikarzy, że piątkowe orędzie było "mdłe" i "za słodkie". - Ja staram się być wobec innych delikatny - dodał. Siedem minut delikatności premiera kosztowało nas 10 tys. zł.
Tusk w swoim pierwszym telewizyjnym orędziu mówił mało o planowanych reformach, a dużo o seniorach i dzieciach. Politycy opozycyjnych partii wypomnieli premierowi, że jedynym powodem, dla którego przygotował wystąpienie, była chęć pokazania się. - Jak czytam, że orędzie było za słodkie, majowe - nie wiem, co się porobiło z niektórymi komentatorami, że za pierwszą cnotę polityka uważają awanturę - stwierdził premier.
Jacek Kurski z PiS oceniając orędzie premiera w radiu RMF FM powiedział, że było ono "kolejnym krokiem PR-u, wazeliny i lukru, który w oczywisty sposób ignoruje realne problemy Polaków". W podobnym tonie wypowiedział się szef SLD Wojciech Olejniczak w radiowej Trójce. Piątkowe wystąpienie Tuska ocenił jako dobre od strony wizerunkowej, ale słabe pod względem treści, bo oparte tylko na zapowiedziach.
Tymczasem premier bronił dzisiaj swojego orędzia w TVN24. - To, że staram się być możliwie delikatny i nie używam rekwizytów typu gej z Kanady czy Erika Steinbach, nie oznacza, że nie ma tam treści. W pięciominutowym orędziu z okazji świąt nie będę referować ustaw - tłumaczył. - Jesteśmy ofiarami nasyconego krwawymi wydarzeniami teatru za rządów PiS i coś, co nie ocieka krwią, nie przebije się w mediach.
Telewizyjne orędzie jest formą kontaktu z obywatelami, z której do tej pory najczęściej korzystał prezydent. Premier Tusk skorzystał z tej możliwości po raz pierwszy. Szef rządu, nie mówiąc nic o politycznych awanturach i potrzebach reform, najwyraźniej nie chciał psuć humoru Polakom wypoczywającym w czasie długiego majowego weekendu. Tymczasem za 10 tys. złotych - bo tyle Kancelaria Premiera zapłaciła firmie ATM, która wyprodukowała orędzie - Polacy obejrzeli premiera stojącego w plenerze i mówiącego o "solidarności pokoleń".
Zuzanna Szybisty











