poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
PO "gardzi ludźmi", a Urbański "gardzi PO"
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Czy prezes TVP Andrzej Urbański nie nadużywa słów "pogarda" i "gardzić"? W przeciągu zaledwie trzech dni użył ich w stosunku do Platformy w dwóch wywiadach dla prasy.
- Jedna z koncepcji PO jest taka: zrobić wszystko, żeby TVP została wystawiona na sprzedaż. Ci ludzie nic nie rozumieją ze świata mediów i kultury. Są psujami w nie swojej sprawie. Jestem pełen pogardy dla nich
- mówił Urbański w sobotniej "Polsce".
Dziś - dla równowagi - stwierdził, że to PO gardzi ludźmi, ponieważ chce zlikwidować abonament (a np. w Niemczech to rząd refunduje abonament emerytom).
- W Polsce pod rządami PO obywatelami się gardzi
- mówi prezes TVP w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Urbański bagatelizuje też szokujące wręcz sumy, jakie - co wykazał audyt - TVP wydała na procesy Małgorzaty Raczyńskiej i Patrycji Koteckiej (Kotecka pozwała m.in. "Dziennik" i b. reportera "Wiadomości" za artykuł o manipulacjach, jakie stosowała w redakcji, by pokazywać PiS w dobrym świetle oraz "SE" za zdjęcie swoich nagich piersi - kupione z agencji). Sprawy Koteckiej i Raczyńskiej kosztowały abonentów w sumie pół miliona zł. - Nie może być tak, że tylko ludzie TVP mogą być obiektem napaści, agresji i poniżania - mówi. Czy krytyczne artykuły i docinki wobec Koteckiej można nazwać agresją?
Prezes TVP tłumaczy też w "Polsce", dlaczego używa tak mocnych słów. Były szef Kancelarii Lecha Kaczyńskiego, przyznaje, że, gdy spadają notowania głowy państwa słyszy trąbkę do powrotu. - Zaczynam zachowywać się jak ułańska szkapa - tłumaczy szef telewizji publicznej - To jak PiS pozwala się robić w wała, doprowadza mnie do pasji - mówi.
Monika Margraf











