Swojskie, zielone, dla wsi. Ludowcy mogą się zdenerwować, zwłaszcza, że logo będzie użyte w akcji przyciągania wiejskich wyborców.
O nowej akcji Platformy "729 spotkań na 729 dni rządu" pisze "Rzeczpospolita". Nie chodzi, oczywiście, o uczczenie rocznicy, ale dobry start w kampanii prezydenckiej. Elektorat wiejski to grupa, której Platforma ciągle jeszcze nie zdobyła. Podobnie jak PiS inteligencji. PO ma jednak większe szanse niż PiS - nie na darmo PSL: nazywany jest "Platformą wsi" (czy ludową Platformą?).
Ale by przypodobać się polskiej wsi PO obiecać to, czym zrazi do siebie całą resztę wyborców, np. odłożenie problemu KRUS-u na wieczną wieczność. Naszym zdaniem, taka gra - choć ośmieszyłaby Platformę - wyborczo się opłaca: Tusk z kolegami mogą zawsze liczyć na strach reszty Polski przed PiS-em. Jak w 2007 roku, wielu (choć nie tak wielu jak wtedy) zagłosuje na Platformę, by uchronić kraj przed PiS-em. Wieś zachęcimy, miasta postraszymy - dla każdego coś miłego. W 2010 roku to się jeszcze Platformie uda.
Senator Robert Tyszkiewicz przedstawia w "Rzeczpospolitej" plan zdobycia polskiej wsi. "Biuro Krajowe Platformy przygotowało już zaproszenia oraz wzór plakatów. Granatowy kolor partia zamieniła na zielony, pomarańczowy jest bardziej stonowany. Są też hasła: "Tak! Dla POlskiej wsi" i "Platforma Obywatelska Rozwój Obszarów Wiejskich". - Chcemy spojrzeć na polską wieś nie jak na wielką fabrykę żywności, ale jako obszary, na których mieszkają nie tylko rolnicy - dodaje Tyszkiewicz."
A świstak siedzi... Tyszkiewicza i innych specjalistów z Platformy odsyłamy do analiz (np. "Polityki") tego, co wyszło z traktowania wsi jak "obszarów, na których mieszkają nie tylko rolnicy". Hasła są - jak to u Platformy - ładne i okrągłe. Z konkretami już słabo. "Program zorientowany na rozwój" i "bardzo dużo bardzo dobrych pomysłów".
Co na to PSL? Może jedynie robić dobrą minę do złej gry:
Monika Margraf, wideo: Mikołaj Tocki















