Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Żarty się skończyły. Paweł Piskorski zwołał tajny kongres partii, dzięki któremu ma przejąć pełnie władzy w SD. Dla pewności zawiesza niewygodnych polityków.
Po pół roku politycy Stronnictwa Demokratycznego uznali, że nie chcą już Pawła Piskorskiego w swojej partii. Postanowili, więc go wyrzucić, a to może uczynić sąd partyjny. Piskorski jest jednak sprytniejszy i chce przejąć sąd. Dlatego na dziś zwołał konspiracyjny kongres partii.
- Plan Piskorskiego jest prosty. Chce by dzisiejszy kongres powołał nowe władze, nową radę naczelną, a przede wszystkim sprzyjający Piskorskiemu sąd - mówi "Gazecie Wyborczej" Michał Marczak, wewnątrzpartyjny przeciwnik Piskorskiego.
Politycy SD jednak znali dobrze Piskorskiego i na kongresie jego zwolennicy byliby w mniejszości. Matematyka to nie jest jednak przeszkoda dla Piskorskiego. Ze 106 delegatów zawiesił większość. Teraz jego 21 szabel ma ponoć przewagę. Zobaczymy tylko, czy jego szczwany plan okaże się skuteczny.
Na całej awanturze najbardziej straci SD, bo będzie kojarzyło się z awanturami. Na Piskorskiego też już wszyscy będą uważali. Najlepszym wyjściem dla SD w tej sytuacji byłoby wyrzucenie Piskorskiego, ale pod warunkiem, że jego stronnicy - m.in. trójka posłów - pozostaną, a Andrzej Olechowski zgodzi się startować w wyborach prezydenckich.
prot
Czytaj również:













