poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
"Biblioteka i inne pierdoły". Nasi europosłowie błyszczą
Fot. Sławomir Kaminski / AG
Zapytano nowych, polskich europosłów o funkcjonowanie europarlamentu. Niestety...
"Dziennik" chciał sprawdzić wiedzę nowych, polskich europosłów nt. funkcjonowania europarlamentu. Niektórzy, jak Jarosław Wałęsa czy Elżbieta Łukacijewska z PO, szybko odkryli niebezpieczeństwo kryjące się w tym teście i odmówili odpowiedzi. Powinno to dać ich wyborcom do myślenia.
Inni postanowili zmierzyć się z dość prostymi pytaniami. Teraz pewnie część z nich tego żałuje.
Najpierw zapytano, gdzie mieszczą się siedziby PE i co się w każdej z nich znajduje. Mieli już przecież trochę czasu na zadomowienie się. Krzysztof Lisek powiedział, że to pytanie jest żenujące, a Jarosław Kalinowski oznajmił, że nie będzie się z innymi ścigał na wiedzę o PE.
A nam się wydawało, że sensem eurowyborów było właśnie wybranie kandydatów, którzy wiedzą więcej niż inni o europarlamecie...
Bez problemów poradzili sobie Janusz Zemke i Jacek Kurski. Ten drugi zabłysnął spostrzegawczością. - W Luksemburgu jest biblioteka i takie tam pierdoły - oznajmił. Co to były za "pierdoły" nie wyjaśnił.
Na większość pytań odpowiadali w miarę dobrze, choć często po długim namyśle. Wszyscy polegli dopiero na pytaniu, kto jest komisarzem ds. rozszerzenia (Fin Olli Rehn). To tak, jakby poseł nie widział, kto jest ministrem rozwoju regionalnego.
- To chyba podchwytliwe pytanie, bo być może zlikwidowano tego komisarza - odpowiada Kurski . Po tym, jak zapewniono go, że takie stanowisko istnieje, odparł, że musi to być jakiś... Czech.
prot
Czytaj również:













